Autobusem do sąsiadów
Ostatnio zaczęto mówić o utworzeniu nowej linii autobusowej obsługiwanej przez toruńskie MZK. Prowadziłaby ona do Aleksandrowa Kujawskiego i Ciechocinka, a ruszyć ma od marca. Pomysł wzbudza pewne kontrowersje. List otwarty w tej sprawie opublikował Toruński Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej.
Autorzy listu, który skierowano m.in. do prezydenta Torunia oraz radnych, nie są przeciwni samej idei skomunikowania miast i gmin wchodzących w skład Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego Torunia. Wskazują jednak na wady proponowanego rozwiązania. Jedną z nich jest kwestia kosztów. Władze Aleksandrowa Kujawskiego miałyby dokładać do linii tylko 8 tys. zł miesięcznie.
Według ustawy każda gmina, przez teren której przebiega połączenie, zobowiązana jest dopłacać do jej uruchomienia proporcjonalnie, według długości trasy – stwierdzają autorzy. – Niedziwne więc, że Aleksandrów tak prze do przodu, na jej terenie znajduje się jedynie mały wycinek trasy przejazdu.
Za linię płaciłby też Ciechocinek, a także gmina Wielka Nieszawka (w związku z przebiegiem przez jej teren odcinka trasy od Wołuszewa do granicy Torunia). Największe koszty ponosiłby Toruń. Chodzi nie tylko o utrzymanie samej linii, ale także o zakup autobusów. Pojazdy, którymi aktualnie dysponuje MZK, są dostosowane tylko do ruchu miejskiego. Nie mają półek bagażowych.
Stowarzyszenie wskazuje także, iż pomimo atrakcyjnej dla mieszkańców Aleksandrowa Kujawskiego ceny (za bilet do Torunia płaciliby tylko 3,80 zł – dla porównania bilet kolejowy do Torunia to wydatek 6,30 zł) czas przejazdu obejmujący Ciechocinek i Wołuszewo nie jest już tak korzystny. Nie jest więc możliwe przebicie kolei, dzięki której podróż na trasie Aleksandrów Kujawski – Toruń Główny trwa niecałe 15 minut.
Otwartym jest również temat miejsca docelowego w Toruniu – dodaje TKMKM. – Gminy ościenne chciałyby wjazdu do centrum (przynajmniej na pl. Rapackiego), jednak w centrum nie ma gdzie trasy skończyć, a każdy przejechany kilometr dodatkowo obciąża budżet WGK i utrudnia prowadzenie sensownego rozkładu jazdy. Relobus jeździ na swój dworzec autobusowy, podczas gdy autobusy podmiejskie MZK tłoczą się na przepełnionej pętli na pl. św. Katarzyny.
Autorzy wzywają wszystkie zainteresowane strony do dyskusji, podkreślając, iż należy zaakceptować odpowiedzialny model współpracy przy obsłudze linii, tak aby nie było sytuacji, w której większość kosztów ponosi MZK, zaś jedynym skutkiem jest dodatkowa możliwość dojazdu do Torunia dla mieszkańców Aleksandrowa i Ciechocinka.
Entuzjastycznie do pomysłu podchodzą władze podtoruńskich miejscowości objętych tym planem.
Jest to doskonała propozycja dla młodzieży, ale też dla osób starszych, które korzystają z usług specjalistów w Toruniu i muszą pojechać do przychodni w Toruniu i po wielokroć skazane są na taksówkę albo łączony transport – mówi Arkadiusz Gralak, burmistrz Aleksandrowa Kujawskiego.
Nowa linia ma mieć 22 przystanki. W rozkładzie przewidziano 11 par połączeń od poniedziałku do piątku i 5 par w weekendy, a przejazd ma trwać około 50 minut. Okazuje się, że toruńskie MZK chce rozmawiać z Toruńskim Klubem Miłośników Komunikacji Miejskiej, nie wyznaczono jednak terminu rozmów. Wiadomo natomiast, że linia ma ruszyć już 1 marca. W rozmowie z nami członkowie stowarzyszenia zwracają uwagę także na inne aspekty:
Czemu Ciechocinek, a nie np. Grudziądz czy Golub Dobrzyń? Linia ewidentnie nie ma charakteru podmiejskiego, tylko międzymiastowy (w przeciwieństwie do linii np. do Wielkiej Nieszawki). Wkłady Aleksandrowa Kujawskiego i Ciechocinka w linię są niewielkie, wręcz symboliczne. To znaczy, że dużą część kosztów połączeń odciągniemy z ogólnego budżetu WGK na komunikację. Czyli – zamiast dodatkowych kursów np. linii 27 – będzie linia 141.
Ich zdaniem zamawiający, czyli gminy podtoruńskie, powinny płacić za całą linię, a nie tylko za fragmenty przebiegające przez ich teren. Problemem jest także brak odpowiedniego węzła przesiadkowego w północnej części miasta. Z tego względu autobusy będą zaczynać i kończyć trasę na pl. św. Katarzyny, który już teraz przyjmuje 8 linii. Jako alternatywę TKMKM proponuje pętlę na Stawkach.
Długoterminowo sugerujemy rozpoczęcie prac nad międzygminnym związkiem komunikacyjnym. W ten sposób będziemy w stanie stworzyć podmiot, który nie tylko będzie nadzorował, koordynował i rozliczał przewozy w sposób zunifikowany – dodają jego członkowie. – Taka jednostka może być motorem rozwojowym komunikacji w regionie.
Jaka będzie ostatecznie przyszłość tej linii? Jak długo się utrzyma? I czy faktycznie będzie cieszyć się sporym zainteresowaniem? Będziemy to sprawdzać.


6 grudnia 2024 @ 21:03
Połączenia podmiejskie są korzystne dla mieszkańców gmin wiejskich ale nie na wyłączność. Tego typu połączenia są korzystne również dla mieszkańców Torunia bo mają możliwość odwiedzić znajomych mieszkających poza miastem jak i również pojechać na spacer żeby spędzić czas na łonie natury.
Połączenia kolejowe są doskonałe w przypadku tras dalekobieżnych jak i również sąsiednich miast. Zatem w przypadku połączeń wiejskich to sprawa dyskusyjna bo nie każdy pociąg zatrzymuje się na stacji wiejskiej w tym autobus ma do dyspozycji więcej przystanków.
19 lutego 2024 @ 14:05
Już widzę jak WGK zmniejsza liczbę i tak rzadko kursujących autobusów linii 11 powołując się na powstanie linii 141, której trasy próżno szukać. Zapewne, jednak, ominie ona osiedle zmuszając ludzi do 1,5 km spacerku.
19 lutego 2024 @ 14:02
Jako mieszkaniec lewobrzeża (Toruń), dwanaście lat czekam na kursy autobusów miejskich w kierunki Nieszawki. Wymyślanie połączeń do ościennych gmin nie mając w pełni zurbanizowanej linii w Toruniu to jakiś absurd. Proszę to wziąć pod uwagę.
19 lutego 2024 @ 09:04
Prosze już nie mieszać tylko jak najszybciej uruchamiać mieszkańcy Torunia, zwłaszcza emeryci i kobiety z dziecmi czekają na to połączenie. Jeśli ktoś blokuje to chyba tylko osoby w interesie prywatnego przewoźnika. Zwykli pasazerowie chcą jak najszybciej uruchomienia liniii. Zainteresowanie jest tak duże że podejrzewam wkrótce pojawi się jeszcze więcej połączeń.