Na Jar z opóźnieniem. Jak kursują tramwaje?
Tramwaje na Jar miały usprawnić komunikację centrum z północną częścią miasta, szczególnie z najnowszym osiedlem, które powstało w Toruniu. Okazuje się jednak, że jest problem z punktualnością kursów.
Sytuacja występuje niezależnie od tego, czy mówimy o kursach porannych, popołudniowych, czy też wieczornych. Tramwaje w kierunku pętli na Heweliusza regularnie się spóźniają, nie utrzymując godzin rozkładowych, jadą też dłużej, niż wynika to z rozkładu jazdy. O problemach dowiedzieliśmy się od pasażerów toruńskiej komunikacji miejskiej.
Bardzo często, gdy jeżdżę z centrum na Jar albo z powrotem, tramwaje się spóźniają. Na dobrą sprawę nie ma już sens
dokładnie sprawdzać rozkładów – mówi jeden z nich. – Już spojrzenie na tablicę Systemu Informacji Pasażerskiej pozwala stwierdzić, że ustalony rozkład się nie zgadza. W dodatku rzeczywisty czas jazdy nie zgadza się z tym, co jest zapisane za gablotą.
Sprawdziliśmy, jak to wygląda w praktyce. Kilka dni temu nasz dziennikarz postanowił przejechać trasę od przystanku „Targowisko”, czyli pierwszego za Aleją Solidarności, gdzie niekiedy trzeba odczekać 2 do 3 minut na światłach. Już przy targowisku kurs o 10:37 był opóźniony o 2 minuty, jednak zgodnie z informacją podkreśloną na tablicy z godzinami rozkładowymi, mieści się to w marginesie zakładanym przez przewoźnika, wynoszącym 3 minuty do tyłu oraz 1 do przodu. Podróż do przystanku „Strobanda”, ostatniego przed pętlą na Heweliusza, miała zająć 15 minut. Była jednak nieco dłuższa, bo trwała prawie 18 minut. To między innymi dlatego, że na skrzyżowaniu za przystankiem „Elektryczna” tramwaj nie ma priorytetu na światłach.
Z kolei w drodze powrotnej udało się wyjechać ze Strobanda o planowanej godzinie, czyli 10:59, jednak zamiast w 17 minut, na Aleję Solidarności dojechał on po 22 minutach. To efekt między innymi zwalniania składu na skrzyżowaniu z torem kolejowym u zbiegu Legionów i Inżynierskiej, jak również tego, że nie ma priorytetu na światłach wzdłuż Szosy Chełmińskiej.
Prawdziwą loterią jest przejazd na Aleję Solidarności – uważa pasażer. – Można się bawić w zakłady i obstawiać, kiedy uda się przejechać od razu. Częściej jednak trzeba odczekać swoje przed przejazdem przez Plac NOT-u. W taki sposób tramwaj ma kolejne minuty opóźnienia. Z kolei przez Rondo Czadcy da się przejechać bez oczekiwania. Zastanawiam się, dlaczego w innych newralgicznych miejscach tego nie można zrobić?
Jak zapewniają władze miasta, trwa analizowanie rozwiązań dla tej trasy.
Zaplanowane zostało spotkanie z udziałem przedstawicieli Wydziału Gospodarki Komunalnej UMT, Miejskiego Zarządu Dróg i Miejskiego Zakładu Komunikacji, poświęcone omówieniu istniejącej sytuacji – poinformował rzecznik prezydenta miasta, Marcin Centkowski.
Kwestia tramwajów na Jarze będzie też jednym z elementów badań prowadzonych przez firmę TRAKO Projekty Transportowe z Wrocławia. W ich efekcie do końca marca ma powstać docelowy układ tras linii autobusowych i tramwajowych, zarówno w Toruniu, jak i na obszarze całej Metropolii Toruńskiej. Po konsultacjach społecznych będzie on przyjęty jako obowiązujący od przyszłego roku. Z kolei po oddaniu do użytku odcinka trasy staromostowej (alei 700-lecia Torunia) między ulicą Dekerta a Czerwoną Drogą pojawi się nowy układ sygnalizacji świetlnej na Placu NOT-u, co może oznaczać także zmiany w kursowaniu tramwajów.

