Kryzys czy agonia? Listy z Poczty Polskiej raz w miesiącu
Od ponad roku Poczta Polska mierzy się z ogromnymi problemami. Niestety ich konsekwencje coraz częściej dotykają zwykłych ludzi. I nie zanosi się na poprawę.
Problemy Poczty Polskiej to nie tylko długi
O problemach finansowych Poczty Polskiej było głośno już w zeszłym roku. Wyniki finansowe za 2023 rok nie pozostawiały złudzeń. Strata spółki Poczta Polska S.A. wynosiła w tamtym czasie bagatela 620,9 mln zł. W lipcu ubiegłego roku Sebastian Mikosz, prezes Poczty Polskiej, wystosował list, w którym podkreśla, że problemy państwowego operatora pocztowego powodowane są rosnącymi kosztami pracy, surowców i infrastruktury. Warto jednak zauważyć, że problemy tak dużej spółki (Poczta Polska zatrudnia około 55 tys. pracowników), zaczynają mieć przełożenie na życie zwykłych ludzi.
Czytaj również: Upał nadciąga do Torunia. W te dni będzie niebezpiecznie
Niespełna trzy miesiące temu interwencję w tej sprawie podjęło Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Chodzi o problemy z doręczaniem przesyłek. Po pierwsze:
– Obywatele skarżą się na nieprawidłowości działań Poczty Polskiej S.A. – czytamy w komunikacie BRPO. – Powszechny jest problem niepodejmowania prób doręczania przesyłek poleconych bezpośrednio adresatom i poprzestawaniu na ich awizowaniu.
Druga kwestia jest jeszcze bardziej bulwersująca. Chodzi o niepozostawianie awizo w skrzynce pocztowej w przypadku przesyłek sądowych bądź urzędowych.
Listonosz przychodzi raz w tygodniu
Logiczną konsekwencją tej zapaści są problemy klientów. Przykładem może być Piotr Wódkowski, toruński radca prawny:
– Prowadzę kancelarię radcowską, więc poczty wysyłamy i odbieramy relatywnie dużo – pisze Piotr Wódkowski na swoim profilu na Facebooku. – Wcześniej listonosz bywał u nas codziennie. W maju odebraliśmy 109 przesyłek, a mając umowę na masowe nadawanie z Pocztą – wysłaliśmy ich 50. Bywały okresy, kiedy i przyjmowaliśmy i wysyłaliśmy więcej.
Łatwo policzyć, że w takim razie listonosz w kancelarii był około 20 razy w maju. Co się zmieniło w czerwcu?
– W czerwcu był u nas tylko raz, przynosząc wszystkie „zaległości” z okresu, kiedy go nie było – informuje Piotr Wódkowski.
Każdy, kogo pierwszą myślą było „co to za problem, skoro list w końcu dotarł”, zaraz wyprowadzimy z błędu. Otóż przykład kancelarii prawniczej jest bardzo dobry. Dlaczego? Bo z doręczeniem przesyłki wiążą się skutki prawne. Może to być, chociażby początek biegu terminów procesowych. W najgorszym przypadku strona dowie się o tym za późno np. na etapie egzekucji. Działa to oczywiście w dwóch kierunkach.
Przykładów związanych z niedoręczaniem listów jest więcej. Dotyczą nie tylko firm, przedsiębiorców czy kancelarii, ale także zwykłych ludzi. Czy ewentualne straty spowodowane nieprawidłowym działaniem Poczty Polskiej będą podstawą do dochodzenia roszczeń finansowych w związku z poniesioną szkodą? O tym zapewne przekonamy się niebawem.


Nie żegnaj jeszcze listonosza. Padła ważna deklaracja - Pikselowe
29 sierpnia 2025 @ 18:40
[…] kolei portal tylkotorun.pl przytaczał wypowiedź osoby prowadzącej kancelarię radcowską. O ile w maju listonosz odwiedził […]
Pościg w Toruniu. Policja odkryła narkotykową dziuplę
1 lipca 2025 @ 19:52
[…] Czytaj także: Kryzys czy agonia? Listy z Poczty Polskiej raz w miesiącu […]