Martwe ryby w Martówce w Toruniu. Mieszkańcy alarmują, miasto odpowiada
Mieszkańcy Torunia od kilku dni alarmują, że w zbiorniku Martówka w Toruniu pojawiają się martwe ryby. Wynika to ze zjawiska tzw przyduchy. Władze odpowiadają na apele mieszkańców.
Przyducha w Martówce
Od kilku dni zaniepokojeni mieszkańcy Torunia udostępniają zdjęcia martwych ryb pływających w Martówce. Wszystko za sprawą zjawiska przyduchy. Przy długotrwale niskich temperaturach, tym bardziej na małych, bezodpływowych zbiornikach, tworzy się gruba pokrywa lodowa.
Czytaj także: Czy Toruń to dobre miasto do życia? Są wyniki badania opinii mieszkańców
Przez lód zmniejsza się ilość światła, która dociera do roślin, co blokuje możliwość zachodzenia fotosyntezy. Z tego powodu może dochodzić do masowego śnięcia ryb.
Specyfika miejsca
Stan wody w Martówce jest niski praktycznie cały rok. Jest to spowodowane m.in. permanentnie niskim stanem wody w Wiśle. Woda z Martówki tylko odpływa. Ostatnie duże zasilenie wody miało miejsce w czasie powodzi w 2010 roku. Cały teren Błoni był wtedy zalany wodami wezbraniowymi, dzięki czemu doszło do całkowitej wymiany wody w zbiorniku.
Czytaj także: Pociągiem do Ciechocinka za złotówkę. Samorząd tnie ceny biletów
Każdy zbiornik wodny jest zagrożony przyduchą. Jest to jednak ograniczone w zbiornikach przepływowych. Przykładem tego jest Kaszownik. Woda jest tam stale napowietrzana. Nawet pomimo tego miasto stale monitoruje tam sytuację.
Prowadzone działania
W środkowej części Martówki nie wykształciła się pokrywa lodowa na powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych. Jest tam zlokalizowany stary kanał deszczowy. To tam głównie prowadzone są działania zapobiegające zjawisku przyduchy. Powiększany jest otwór, aby umożliwił wymianę gazową. Kolejne otwory zostaną wycięte w środkowej części zachodniego plosa zbiornika.
Ze względu na niską temperaturę powietrza, użycie zestawów do napowietrzania mechanicznego w tak płytkich zbiornikach nie przyniesie zakładanych rezultatów.
– Mamy wycięte przeręble. Wykonaliśmy je przy pomocy pił, gdyż nie używamy narzędzi typu siekiera czy młoty, ponieważ tego typu ingerencja mogłaby zagrozić życiu ryb, które tam bytują – wyjaśnia Józef Czerwiński z Wydziału Środowiska i Ekologii Urzędu Miasta Torunia.

