Nieszczęście w mgnieniu oka. Tragiczny finał zabawy na huśtawce w Toruniu
Kto został rodzicem, ten wie, że lęk o dziecko będzie towarzyszył do końca życia. Są jednak chwile, kiedy wydaje się, że zagrożenie jest minimalne i można pozwolić sobie na nieco mniejszą czujność. Bo przecież nic stać się nie powinno… To właśnie w takich momentach zazwyczaj zdarzają się wypadki, które mogą zostawić ślad na całe życie.
Jedna chwila
W poniedziałkowe popołudnie (2 marca) nic nie zapowiadało zbliżających się tragicznych wydarzeń dla 12-letniego chłopca, który wyszedł pobawić się na osiedlowym placu zabaw. Wreszcie świeciło słońce, minęły mrozy – nadszedł czas, by się dotlenić i nacieszyć zbliżającą się wiosną. W jednej chwili wszystko jednak odwróciło się o sto osiemdziesiąt stopni.
Czytaj także: Otwarto najnowocześniejszy biurowiec w Toruniu. Chodzi o Lipowa Office Park
12-letni chłopiec spadł z huśtawki i zaczepił się o sznur, po czym stracił przytomność – informuje podkomisarz Dominika Bocian, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. – Pomocy udzielił mu świadek. Chłopiec został przetransportowany przez służby medyczne do szpitala. Prowadzone w tej sprawie postępowanie ma wyjaśnić okoliczności i przyczyny wypadku.
Co się wydarzyło? Jak doszło do nieszczęśliwego zdarzenia? Mieszkający w pobliżu lokatorzy mieszkań położonych w pobliżu placu zabaw przy ul. Malinowskiego nie kryją przejęcia sprawą nieszczęśliwego wypadku 12-latka.
Powiedzmy sobie szczerze, że widok dzieci bawiących się na placu zabaw nie jest tak częsty, jak np. było to w naszym dzieciństwie – mówią mieszkanki bloku przy ul. Malinowskiego 3, na którym znajduje się księżycowy mural. – Dlatego człowiek się cieszy, jak widzi dzieciaki bawiące się na świeżym powietrzu, a nie z telefonem komórkowym w garści.
Pomógł przechodzień
Zapewne to właśnie ten nieczęsty widok sprawił, że 12-latkowi została szybko udzielona pomoc. Gdy bowiem spadł z huśtawki i nieszczęśliwie zaplątał się w przymocowany do niej sznur, z pomocą przyszedł mu przechodzień, świadek zdarzenia. To on udzielił mu pierwszej pomocy i natychmiast wezwał na pomoc służby ratunkowe. Na miejscu błyskawicznie pojawiła się nie tylko karetka pogotowia, ale też kilka radiowozów policji.
Pomocy dziecku udzielił świadek. Chłopiec został przetransportowany do szpitala – dodaje podkomisarz Dominika Bocian z KMP w Toruniu. – Toczące się postępowanie ma wyjaśnić przyczyny i okoliczności tego wypadku.
Niestety obrażenia, których doznał chłopiec, okazały się bardzo poważne. Natychmiast trafił na Oddział Intensywnej Terapii w szpitalu dziecięcym w Toruniu.
Chłopiec jest w stanie ciężkim, przebywa na oddziale intensywnej terapii w śpiączce farmakologicznej – poinformował na antenie TVN24 dr Janusz Mielcarek, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu. – Rokowania są niepewne.
Co to na administracja osiedla?
Do sprawy ustosunkowała się już administracja osiedla Na Skarpie.
„Nie jest nam znana przyczyna wdrapywania się chłopca na sprawne urządzenie, przeznaczone dla dzieci na wózkach inwalidzkich. Na placu jest regulamin korzystania z placu zabaw oraz instrukcja korzystania z huśtawki, która przeznaczona jest dla dzieci na wózkach inwalidzkich. Huśtawka jest zamknięta i zabezpieczona łańcuchem z kłódką. Klucze otrzymały wszystkie rodziny, które sprawują opiekę nad dziećmi z niepełnosprawnościami. Kluczem dysponuje także gospodarz” – informuje Spółdzielnia Mieszkaniowa „Na Skarpie” w Toruniu.
Co było przyczyną wypadku na placu zabaw – sprawdzają śledczy. Na razie nie wiadomo, skąd 12-latek miał klucze do huśtawki dla dzieci z niepełnosprawnościami lub też kto jej po skorzystaniu nie zabezpieczył. Nie wiadomo też, czy przyczyną zdarzenia był nieszczęśliwy zbieg okoliczności, czy też była nią wada konstrukcyjna lub niewłaściwy sposób użytkowania huśtawki.

