Pan Frytka powrócił – znów sprzedawał ziemniaki
Po kilku miesiącach przerwy na toruńską Starówkę powróciło stoisko Pana Frytki. Handluje on pieczonymi ziemniakami mimo braku zezwolenia na taką działalność na tym terenie.
Handlarza zauważył Jacek Kiełpiński, który zarejestrował interwencję strażników miejskich i opublikował ją na swojej facebookowej stronie „Kiełpiński Konkretnie”. Tym razem sprzedawca ulokował się nie w pobliżu pomnika Kopernika, tak jak to było latem, a nieco dalej, w okolicach skrzyżowania Szerokiej z Przedzamczem.
Jeszcze raz mnie upublicznisz, a będziesz miał sprawę w sądzie – zareagował Pan Frytka na dziennikarza. – Nie życzę sobie tego. Upubliczniasz mnie i nękasz.
Wczoraj strażnicy miejscy podjęli interwencję, odgradzając stoisko barierkami.
Pan Frytka problemem nie tylko Torunia
O sprzedawcy zrobiło się głośno latem ubiegłego roku, gdy okazało się, że prowadzi biznes na Starówce, choć nie ma zezwolenia na to, by robić to w pobliżu pomnika Mikołaja Kopernika. Bronił się on twierdzeniem, iż prowadzi akcję charytatywną, a ziemniaki nie są produktem, lecz podziękowaniem za przekazany datek. Nie mógł on jednak wynosić mniej niż 10 zł.
Kontrola sanepidu przeprowadzona w drugiej połowie czerwca wykazała, że na stoisku panowały niewłaściwe warunki przechowywania umytych ziemniaków. Nie było też dostępnych do wglądu orzeczeń lekarskich dla osób obsługujących stoisko. W lipcu udało się zarekwirować sprzęt, ale miesiąc później Pan Frytka ponownie zagościł w Toruniu, sprzedając gadżety podczas Bella Skyway Festival.
W grudniu handlarz był w Bydgoszczy, gdzie, również bez opłat za stoisko, sprzedawał balony. Sąd Rejonowy w Toruniu prowadzi przeciwko niemu aż 121 spraw karnych, jednak z racji braku jego zeznań nie mogą one się toczyć.
Po informacje z regionu zapraszamy na nasz bliźniaczy portal pozatorun.pl

