Poseł w opałach. Kłopoty Krzysztofa Szczuckiego
W 2023 roku był liderem listy Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu w okręgu toruńskim. Teraz jest zawieszony w prawach członka partii. Co dalej z Krzysztofem Szczuckim?
Decyzję o zawieszeniu polityka podjął prezes Jarosław Kaczyński. Pojawiła się ona tuż przed Wielkanocą. Poseł nie może korzystać z praw członka PiS do czasu rozpatrzenia jego sprawy przez rzecznika dyscyplinarnego. Pismo opublikowane przez rzecznika ugrupowania, Rafała Bochenka, w internecie, nie zawiera jednak uzasadnienia zawieszenia. Sam polityk również nie wie, dlaczego został ukarany, a o decyzji dowiedział się z mediów.
Uważam, że tak nie powinno załatwiać się tej sprawy. Dobrze byłoby, gdyby ktoś porozmawiał ze mną przed publikacją pisma przez rzecznika – mówił polityk w rozmowie z Wirtualną Polską. – Ale ok, stało się, nie jest to sprawa, do której dziś przykładam szczególną wagę. Bardzo szanuję prezesa Jarosława Kaczyńskiego, ale tak, uważam, że ta decyzja nie jest trafna. Niepotrzebnie stworzyła wrażenie jakiegoś kryzysu w PiS.
Czytaj także: Szczucki w stowarzyszeniu Morawieckiego. Kolejny ruch zawieszonego posła
Podczas ostatniego marcowego posiedzenia Sejmu głosowano wniosek o odrzucenie weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy zmieniającej Kodeks Karny. Nie uzyskał on większości, a praktycznie cały klub PiS był przeciwko odrzuceniu. Wyjątkiem był właśnie poseł Szczucki, który wstrzymał się od głosu. Podobnie zrobił Paweł Jabłoński, z którym toruński polityk prowadzi kancelarię prawną. Po zawieszeniu otwarcie krytykował krok prezesa PiS, mówiąc że to jest niesprawiedliwa decyzja.
Chcieliśmy dać wyraz temu, że nie zgadzamy się z polityką tymczasowych aresztów, która w tej chwili obowiązuje i jest nadużywana – tak Szczucki tłumaczył swoją sejmową decyzję w rozmowie w Polsacie News. – Jestem przede wszystkim prawnikiem, a dopiero później politykiem i postępuje zgodnie ze swoim sumieniem. To było tak naprawdę poparcie dla weta, bo głosy przeciwko odrzuceniu i wstrzymujące się dają ten sam efekt.
Prawnik krytykował także postępowanie prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie niedawno wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jego zdaniem głowa państwa powinna odebrać ślubowanie od wszystkich sześciu osób, a nie tylko od dwóch. W kuluarach sejmowych mówi się również o tym, że przyczynkiem do zawieszenia mogła być publikacja książki „Tyrania praworządności”, która nie była konsultowana z partią, a propozycje zmian w prawie, które tam się znalazły, mają nie być akceptowane na Nowogrodzkiej.
Rzecznik dyscyplinarny partii, Karol Karski, jest zdania, iż nic w sprawie przyszłości Szczuckiego nie jest przesądzone.
Tego typu postępowania nie mają charakteru chęci karania kogokolwiek. Oczywiście czasem jest to konieczne, natomiast my wszyscy jesteśmy koleżankami, kolegami, ja nie jestem prokuratorem i tam nie ma sądu – podkreślił Karski w Polskim Radiu 24. – Poseł Szczucki jest kolegą, z którym trzeba porozmawiać i on już wie, o co chodzi, wykazuje również chęci deeskalowania tej sprawy i myślę, że tak naprawdę to jego przyszła postawa zadecyduje o tym, jak to wszystko się potoczy.
To jednak nie jedyne problemy toruńskiego parlamentarzysty. Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko niemu. Chodzi o przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści osobistej. Szczucki, jako szef Rządowego Centrum Legislacji, miał w 2023 roku zatrudniać tam członków swojego sztabu wyborczego, co miało skutkować stratami w wysokości 900 tys. złotych związanymi z wypłatami, delegacjami, noclegami i kosztami paliwa. Grozi mu za to kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Polityk nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów i uważa je za bezpodstawne.


Pożar na ul. Kociewskiej w Toruniu. Zapłonęły odpady na składowisku
20 kwietnia 2026 @ 10:22
[…] Czytaj także: Poseł w opałach. Kłopoty Krzysztofa Szczuckiego […]