PRES Toruń wraca z Wrocławia z tarczą. Mamy finał!
Cóż to było za widowisko! Dla jednych horror, dla drugich baśniowy mecz z happy-endem. Ale to PRES Toruń okazał się lepszy. Dzięki znakomitej jeździe liderów, a także brawurowej jeździe Antoniego Kawczyńskiego, który robił na torze mnóstwo wiatru, to ekipa z Torunia zameldowała się w finale PGE Ekstraligi. We Wrocławiu Sparta wygrała zaledwie 47:43.
Dobra pierwsza seria
Taki początek, jak zaprezentował w pierwszym biegu Patryk Dudek, to coś o czym marzyli toruńscy fani żużla. Pewny start, pewna jazda do dystansie i Brdy Kurtz i Bartłomiej Kowalski mogli tylko oglądać plecy lidera PRES Toruń. Jan Kvech tylko na pierwszym wirażu próbował nawiązać walkę. W biegu młodzieżowym tak dobrze już nie było. Para wrocławska pewnie prowadziła od startu do mety i ekipa z Wrocławia w jednym tylko biegu odrobiła aż 4 punkty zaliczki z Motoareny.
W trzeciej gonitwie pierwsze w meczu biegowe zwycięstwo odniosła para Sajfutdinow-Lambert. Baszkir z toruńskiej ekipy pewnie prowadził od samego startu. Przez dwa okrążenia drugi jechał Robert Lambert, jednak ostatecznie uległ naporom Arioma Łaguty. W tej chwili do awansu torunianom brakowało 31 punktów. Z kolei w ostatnim biegu pierwszej serii startów bezkonkurencyjny okazał się Maciej Janowski. Drugi przez okrążenie jechał Marcel Kowolik, jednak najpierw wcisnął się przed niego Antoni Kawczyński, a w ślad za nim – Mikkel Michelsen. Przed metą wyglądało na to, że doświadczony Duńczyk pozwolił wyprzedzić się Kawczyńskiemu. Remis 3:3 i PRES Toruń nie pozwolił odzyskać Sparcie kolejnych punktów.
Czytaj także: Toruńska ikona powraca. Nowi właściciele i nowe pomysły
Sparta odrabia kolejne dwa punkty
Początek drugiej serii również upłynął pod znakiem remisu. Znakomicie wystartował i pognał do mety Mikkel Michelsen, mimo że próbował straszyć go Dan Bewley. O jeden punkt z Bartłomiejem Kowalskim walczył bezskutecznie Jan Kvech. Zwycięski remis PRES Toruń.
Patryk Dudek w szóstym biegu znów pokazał moc. Na pierwszym łuku zamknął bez pardonu Artioma Łagutę i ponownie odsadził na dystansie rywali. Niestety nie popisał się Robert Lambert, który nie zdołał wyprzedzić Jakuba Krawczyka. Kolejny remis na stadionie olimpijskim we Wrocławiu.
W biegu siódmym trener Piotr Baron postanowił zmienić młodziutkiego Mikołaja Duchińskiego, którego zastąpił Krzysztof Lewandowski. Niestety zmiana nie przyniosła efektu – Lewandowski przyjechał ostatni. Zwyciężył Brady Kurtz, drugi był Emil Sajfutdinow odpierający przez cały dystans ataki Macieja Janowskiego. Mimo porażki 4:2 PRES Toruń wciąż miał 10 punktów przewagi w dwumeczu.
PRES wrzuca drugi bieg!
Mikkel Michelsen do tego meczu ani razu w karierze nie wygrał biegu we Wrocławiu. Po biegu ósmym miał ich już dwa. Michelsen dzięki odważnej jeździe Antoniego Kawczyńskiego, który zablokował Artioma Łagutę, Duńczyk popędził na czele pewnie do mety. Kibice z Torunia w tym momencie wierzyli, że awans do wielkiego finału jest tuż tuż.
Najlepsza toruńska para Dudek-Lambert w biegu nr 9 pokazała, że nie przyjechała do Wrocławia na spacer. Toruńscy zawodnicy, mimo świetnego startu Brady’ego Kurtza, już na pierwszym okrążeniu wyszli na prowadzenie i nie oddali go do mety. Bez szans był Maciej Janowski. Na tablicy wyników widniał wynik 27:27. Do awansu PRES Toruń potrzebował już tylko 12 punktów.
W biegu nr 10 widzowie oglądali kolejny remis i po raz kolejny sprawcą zamieszania w szeregach wrocławian był…Antoni Kawczyński. Dzięki jego odważnej jeździe na prowadzenie wyszedł Emil Sajfutdinow, który nie zostawił gospodarzom żadnych złudzeń. Ani Bartłomiej Kowalski, ani Dan Bewley nie potrafili dogonić lidera PRES Toruń.
Sparta walczy do końca
Po biegu nr 11 wróciła nadzieja w serca kibiców Sparty Wrocław. Brady Kurtz wreszcie zwyciężył pokonując Patryk Dudka, który wywalczył 2 punkty. Źle ze startu wyszedł z kolei Mikkel Michelsen, który nie zdołał doścignąć Dana Bewley’a. W dwumeczu PRES Toruń miał ponownie 12 punktów przewagi.
To nie był wymarzony występ Roberta Lamberta. Mimo, że miał za rywali Jakuba Krawczyka i Bartłomieja Kowalskiego, zdołał dowieźć do mety zaledwie 2 punkty. Ostatni – zgodnie z przewidywaniami – przyjechał Mikołaj Duchiński.
Tlen wrocławianom przywrócił Maciej Janowski. W ostatnim biegu przed nominowanymi na ostatnim okrążeniu Emil Sajfutdinow dał się objechać kapitanowi Sparty dając zwycięstwo 5:1 Wrocławiowi. Do awansu PRES Toruń potrzebował w tym momencie 4 punktów w dwóch startach.
Happy-end
Mikkel Michelsen i Patryk Dudek!!! Taaaak!!! To ta para wprowadziła PRES Toruń do wielkiego finału PGE Ekstraligi. Mimo świetnego startu Bartłomieja Kowalskiego, to jednak para toruńska potrafiła wyjść na dwa pierwsze miejsca. Bezbarwnie zaprezentował się tym razem Maciej Janowski.
W ostatniej gonitwie zrezygnowani wrocławianie pojechali zaledwie na remis. Brawo Anioły!
Jeśli chcesz wiedzieć co dzieje się w okolicach Torunia, odwiedź nasz bliźniaczy portal pozatorun.pl


Szczakiele 2025: Toruńscy żużlowcy wśród nominowanych
9 września 2025 @ 16:03
[…] Czytaj również: PRES Toruń wraca z Wrocławia z tarczą. Mamy finał! […]
Reprezentantki Pomorzanina rozpoczęły MŚ w Liverpoolu
8 września 2025 @ 17:26
[…] Czytaj również: PRES Toruń wraca z Wrocławia z tarczą. Mamy finał! […]
Niecodzienne sceny w Toruniu. Maluch płonął na skrzyżowaniu
8 września 2025 @ 03:07
[…] Czytaj także: PRES Toruń wraca z Wrocławia z tarczą. Mamy finał! […]