Ranking magazynu „Wspólnota” nie jest zbyt optymistyczny dla Torunia
Wśród osiemnastu miast wojewódzkich Toruń jest najmniej zamożny. Wskaźnik ten, liczony na osobę, w zeszłym roku wyniósł nieco ponad 8600 zł. Co z tego wynika?
Zestawienie zamożności samorządów przygotował magazyn „Wspólnota”. Brano pod uwagę dochody własne oraz otrzymywane subwencje. Zrezygnowano natomiast z liczenia wpływów z dotacji celowych.
– Wpływ wielkiej, jednorazowej dotacji inwestycyjnej potrafi bowiem wywindować samorząd bardzo wysoko. Jest to awans chwilowy (incydentalny) i niemający związku z trwałym wzrostem zamożności budżetu – wyjaśniają autorzy rankingu. – Wydaje się więc, że uwzględnienie tylko dochodów własnych i otrzymywanych subwencji lepiej oddaje hasło naszego rankingu („zamożność”).
To pierwszy ranking, który przygotowano po zmianach zasad finansowania jednostek samorządu terytorialnego. Dzięki reformie do samorządowców trafia więcej pieniędzy z podatków PIT i CIT. Jednocześnie mniejsza jest rola subwencji pochodzących z budżetu państwa. W ujęciu wojewódzkim kujawsko-pomorskie znalazło się na czwartym miejscu, za mazowieckim, lubuskim i zachodniopomorskim. Zamożność na mieszkańca regionu obliczono na 730 zł.
Czytaj także: Rozłam PiS-u a sprawa toruńska
W zestawieniu miast wojewódzkich Toruń po raz czwarty z rzędu uplasował się na ostatniej, 18. pozycji. Zamożność na mieszkańca wyniosła 8615,40 zł. Dla porównania Bydgoszcz znajduje się dwa miejsca wyżej z kwotą 8835,01 zł. Wyżej są także miasta o porównywalnej do Torunia liczbie ludności, takie jak Kielce (8. miejsce, 9945,04 zł) czy Rzeszów (9. miejsce, 9891,97 zł). Co istotne, te kwoty nie dotyczą zarobków samych mieszkańców.
Na te wyniki składa się wiele czynników. W Toruniu jest niewiele siedzib dużych spółek, należących do Skarbu Państwa, nie ma też choćby kopalni czy innych tego typu przedsiębiorstw, które mogłyby podbudować ten wynik. Pojawia się więc pytanie, w jaki sposób zwiększyć zamożność miasta.
– Mamy przede wszystkim Strefę Zachód i skuteczne, czyli odpalenie Strefy Zachód, otwarcie nowych terenów inwestycyjnych – mówił w Radiu Toruń radny Koalicji Obywatelskiej, Bartłomiej Jóźwiak. – To tam, z grubsza licząc, jest 100 ha nowych terenów inwestycyjnych. Uważam, że bardzo pozytywne. Związana jest z tym konieczność rozwoju i doprowadzenia właściwej infrastruktury, żeby to było odpowiednio skomunikowane i mogło się rozwijać w przyszłych latach.
Przywoływany jest także przykład Poznania, który znajduje się na piątym miejscu rankingu, a przychód generuje, gdyż działa tam sporo firm, nie tylko dużych, ale także średniej wielkości. Istotne jest również to, aby w miarę możliwości ściągać do Torunia inwestorów, choć nie jest to łatwe z powodu wysokiej konkurencyjności.
Czytaj także: Unijne miliony napędzają Kujawsko-Pomorskie. Województwo w ścisłej czołówce
– Powinniśmy wyciągać rękę w stronę najbliższych nam elementów – podkreślał w radiowej dyskusji Maciej Cichowicz. – Jest nim, czego się nie zauważa, wojsko. Mamy najstarszy poligon artyleryjski, do tego wspominaną już Strefę Zachód. Ma powstać też jednostka, która przyjmie 5 tysięcy ludzi, a przy pensjach żołnierzy to już jest zastrzyk dochodów do budżetu miasta z podatków. Powinniśmy lokować pieniądze tam, gdzie możemy uzyskać największy efekt.
W zależności od perspektywy można uznawać ostatnie miejsce Torunia jako porażkę, albo też czynnik, który pobudza do działania. Niekiedy mówi się, że dobrze być ostatnim, bo można już tylko piąć się w górę.

