Ratownik po pracy uratował życie człowieka – „to obowiązek, nie bohaterski czyn”
Do zdarzenia doszło 7 października. Michał Jankowski jechał z żoną i dziećmi do domu. Wtedy zauważył zbiegowisko i od razu postanowił zadziałać. Gdyby nie jego reakcja mężczyzna mógł stracić życie.
Do tego zdarzenia doszło na lewobrzeżu niedaleko dworca. Michał Jankowski – na co dzień ratownik medyczny pracujący na SOR-ze w Szpitalu Miejskim w Toruniu – jadąc samochodem zauważył niedaleko parku niewielką grupkę ludzi.
Zatrzymałem się i sprawdziłem co się dzieje – stwierdza Michał Jankowski. – Okazało się, że na chodniku leżał człowiek. Stracił przytomność. Zacząłem od rozpoznania sytuacji – stwierdziłem u pacjenta brak krążenia i oddechu, więc rozpocząłem resuscytację krążeniowo-oddechową. Ludzie wokół powiedzieli mi, że karetka jest już w drodze.
Po przyjeździe karetki Michał Jankowski kontynuował reanimację. Ratownicy znali go. Wiedzieli, że pacjent jest w dobrych rękach. Później zastosowano defibrylację, a pacjent trafił do szpitala, gdzie miał dojść do siebie.
Ludzie stali dookoła – ze smutkiem opowiada ratownik. – Nie pomagali, nie krzyczeli pomocy. Stali. Zadzwonili po karetkę, ale te kilka minut mogły temu mężczyźnie uratować życie, a na pewno znacznie zwiększyły szanse na powrót do normalnego życia. To nie jest bohaterski czyn – to jest mój obowiązek. Nie mogłem odwrócić się na pięcie, wiedząc, że mogę pomóc temu mężczyźnie.
Michał Jankowski jeździ po szkołach i uczy dzieci pierwszej pomocy – robi to dodatkowo, poza dyżurami w szpitalu. Takie sytuacje pokazują jak istotna jest edukacja już od najmłodszych lat.
Ratownikowi udało się porozmawiać z pacjentem, kiedy ten leżał w szpitalu. Udało mu się także porozmawiać z rodziną. Chociaż nie musiał, zainteresował się swoim pacjentem i upewnił się, że wszystko u niego w porządku.
Po informacje z regionu zapraszamy na nasz bliźniaczy portal pozatorun.pl

