Rekrutacja do przedszkoli w Toruniu. Wielki bunt rodziców i cięcia grup
Toruńska rekrutacja do przedszkoli na rok szkolny 2026/2027 zakończyła się niemałym konfliktem i protestami. Choć Urząd Miasta Torunia argumentuje redukcję 21 oddziałów dużym spadkiem liczby urodzeń, rodzice czują się oszukani. Pod petycją w obronie jednej z grup zebrano już ok. 700 podpisów, a na 17 maja zaplanowano marsz przeciwko zmianom w toruńskiej oświacie.
Decyzja o redukcji grup w trakcie naboru do toruńskich przedszkoli
Tegoroczna rekrutacja do placówek oświatowych w Toruniu przebiega w atmosferze ostrego konfliktu. Rodzice dzieci, którzy starali się o miejsca w Przedszkolu Miejskim nr 17 oraz nr 6, dowiedzieli się o ograniczeniu liczby grup w ostatniej chwili. W przypadku „siedemnastki”, mimo 41 wniosków z pierwszego wyboru, magistrat zdecydował o utworzeniu tylko jednego oddziału zamiast planowanych dwóch.
Pracownicy toruńskich placówek przyznają, że sytuacja jest napięta, a decyzje zapadły nagle.
– Podczas rekrutacji, tydzień przed końcem, dowiedzieliśmy się, że nam jednak zabierają jeden oddział – relacjonuje w rozmowie z redakcją Tylko Toruń jedna z pracownic przedszkola w Toruniu.
Kobieta zaznacza, że personel obawia się także o swoją przyszłość.
– My jako pracownicy za bardzo nie mamy możliwości ruchu, bo nie da się ukryć, że trochę też się obawiamy o swoje miejsca pracy ze strony góry – dodaje.
Rodzice uderzają we władze Torunia. Zarzucają m.in. brak empatii
Mieszkańcy Torunia wskazują na brak profesjonalizmu i odpowiedniego wyczucia w zarządzaniu systemem oświaty. Największe emocje budzi fakt, że cięcia dotknęły także nowoczesne, dofinansowane niedawno placówki, podczas gdy dzieci kieruje się do budynków o niższym standardzie. Rodzice czują się również wprowadzeni w błąd przez obietnice składane podczas dni otwartych.
– Ja się czuję trochę oszukana, bo jak byliśmy na drzwiach otwartych, to usłyszeliśmy, że miejsca są, będą dwie grupy otwarte – mówi w rozmowie z redakcją Tylko Toruń mama dziecka, które nie dostało się do wybranej placówki.
Wielu opiekunów podkreśla, że miasto patrzy wyłącznie na dane statystyczne, ignorując sytuację życiową rodzin.
– Czysta tabelka w Excelu nie jest dla mnie żadnym kryterium w tym momencie – dodaje jedna z matek.
Rozdzielone rodzeństwa i logistyczny paraliż toruńskich rodzin
Redukcja oddziałów doprowadziła do kuriozalnych sytuacji, w których system przydzielił rodzeństwa do różnych, oddalonych od siebie przedszkoli. To powdowuje problemy z codzienną, poranną logistyką. Nie każdy ma samochód – zaznaczają rodzice dzieci z Torunia.
Czytaj także: Toruń rozbuduje szkołę podstawową na Jarze. Powstaną nowe skrzydła
Kolejnym przykładem jest historia kobiety w zaawansowanej ciąży, której dzieci także trafiły do dwóch różnych placówek – numer 17 i numer 9.
– Jedno dziecko dostało się do siedemnastki, a drugie dziecko dostało się do dziewiątki. To tak system przydzielił – przekazuje nam pracownica przedszkola.
Problem dla rodziców z Torunia stanowi również standard budynków, do których odsyłane są dzieci. Przedszkole nr 17 przeszło niedawno rozbudowę za 3,4 mln zł, posiada klimatyzację i panele fotowoltaiczne. Rodzice nie chcą przenosić dzieci do starszych obiektów.
– Przedszkole nr 9 pamięta czasy PRL-u i myślę, że tam grube pieniądze są potrzebne, żeby zrobić remont i doprowadzić do takiego standardu, jaki jest w siedemnastce – argumentuje matka protestująca przeciwko zmianom.
Władze Torunia odpowiadają na zarzuty: niż demograficzny wymusza oszczędności
Urząd Miasta Torunia odpiera zarzuty i publikuje twarde dane demograficzne. Z oficjalnych statystyk wynika, że w 2023 r. w mieście urodziło się zaledwie 1087 dzieci, podczas gdy 5 lat wcześniej było ich 1644. To spadek o ponad 30 proc., który zdaniem urzędników zmusza do reorganizacji sieci szkół i przedszkoli.
Marcin Centkowski, rzecznik prezydenta Torunia, w oficjalnym stanowisku wyjaśnia przyczyny zmian.
– Gmina Miasta Toruń, w obliczu zauważalnych i odczuwalnych zmian demograficznych musiała dostosować liczbę oddziałów przedszkolnych do liczby dzieci, mogących być objętych wychowaniem przedszkolnym – przekazuje Marcin Centkowski.
Władze miasta uspokajają również, że miejsc dla dzieci nie zabraknie.
– W Toruniu liczba dostępnych miejsc w przedszkolach i oddziałach przedszkolnych przewyższa liczbę dzieci ubiegających się o objęcie wychowaniem przedszkolnym. Nie ma zatem mowy (…), że ma miejsce sytuacja, w której „dzieci zostały bez przedszkola” – czytamy w oświadczeniu rzecznika prezydenta Torunia.
Czytaj także: Nowy żłobek i przedszkole w Obrowie na finiszu. Zobacz zdjęcia!
Czy budynki toruńskich przedszkoli zmienią swoje przeznaczenie?
W przestrzeni publicznej pojawiły się także spekulacje, że wygaszanie grup ma przygotować grunt pod zmianę przeznaczenia nowoczesnych budynków, na przykład na domy pomocy społecznej. Magistrat ucina te plotki.
– Stanowczo dementujemy informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej, że mają być likwidowane jakiekolwiek przedszkola, dla których organem prowadzącym jest Gmina Miasta Toruń – deklaruje Marcin Centkowski.
Miasto przypomina, że system oświaty generuje ogromne koszty, a subwencja państwowa pokrywa jedynie ok. 70 proc. wydatków. W 2026 r. Toruń musi dołożyć z własnej kasy aż 275 mln zł, aby utrzymać funkcjonowanie placówek.
Co dalej z rekrutacją do przedszkoli w Toruniu?
Obecnie trwa etap wskazywania rodzicom miejsc w innych placówkach publicznych. Urzędnicy zapewniają, że starają się wybierać przedszkola położone najbliżej tych pierwotnie wybranych. Rodzice, którzy wciąż nie mają miejsca dla dziecka, mogą liczyć na rekrutację uzupełniającą.
Zgodnie z harmonogramem, nabór uzupełniający w toruńskich przedszkolach wystartuje 15 czerwca 2026 r. Do tego czasu protestujący rodzice zamierzają złożyć petycję do prezydenta i walczyć o przywrócenie zlikwidowanych grup podczas niedzielnego (17.05) marszu.

