Rozwód bez winy. Bydgoszcz i Toruń osobno w statystykach
Rozwód statystyczny stał się faktem. Od 2027 roku Bydgoszcz i Toruń nie będą już liczone jako jeden podregion. Zmiana ta ma podkreślić różnice potencjałów tych dwóch miast.
Obecna klasyfikacja Jednostek Terytorialnych do Celów Statystycznych (NUTS), która obowiązuje w całej Unii Europejskiej, dzieli Polskę w trzech stopniach. Są to makroregiony, których wyszczególniono siedem (tu kujawsko-pomorskie należy do makroregionu pomorskiego wraz z województwem pomorskim oraz warmińsko-mazurskim), regiony (kujawsko-pomorskie jest jednym z 17) oraz podregiony. Rok temu z inicjatywą zmian w podziale wystąpili prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski oraz wojewoda Michał Sztybel.
Wspólnie z prezydentem wykazaliśmy, że statystyka publiczna, zwłaszcza na poziomie europejskim, który wpływa na decyzje krajowe, inwestycyjne czy podział środków unijnych, powinna opierać się na faktach – stwierdzał wojewoda. – A fakty są takie, że Bydgoszcz i Toruń to dwa odrębne obszary funkcjonalne, różniące się potencjałem i strukturą. Choć może się to wydawać mało istotną zmianą, ma ona ogromne znaczenie. Wpłynie na sposób, w jaki oba miasta będą prezentowane w raportach, analizach, badaniach i decyzjach inwestorów. Pokaże rzeczywisty potencjał każdego z nich.
Biuro Statystyczne Komisji Europejskiej zdecydowało o zmianie podziału statystycznego województwa kujawsko-pomorskiego. Od 1 stycznia przyszłego roku podregion bydgosko-toruński zostanie podzielony na dwa osobne obszary: Bydgoszcz z powiatem bydgoskim oraz Toruń z powiatem toruńskim. Taki podział będzie obowiązywać w statystykach, które są brane pod uwagę przy analizach gospodarczych, raportach rozwojowych i podziale części pieniędzy unijnych trafiających do samorządów.
Czytaj także: Nowe przedszkole i żłobek w Obrowie na finiszu. Otwarcie we wrześniu
Zdaniem prezydenta Bruskiego wspólne ujmowanie obu miast w jednym obszarze statystycznym nie odzwierciedlało choćby tego, ile wynosi PKB zarówno w Bydgoszczy, jak i w Toruniu, a postrzegano je tylko jako wspólną wartość. Właśnie to podkreślał już rok temu marszałek województwa, Piotr Całbecki, broniąc dotychczasowej koncepcji. Nowe metody mają dostarczyć bieżących, rzetelnych i terytorialnie precyzyjnych danych, niezbędnych nie tylko dla prowadzenia polityki rozwoju na poziomie województwa, ale także dla kształtowania polityki rozwoju obydwu miast stołecznych i ich obszarów funkcjonalnych. Zyskać ma również strona rządowa, która będzie miała bardziej adekwatny obraz województwa kujawsko-pomorskiego. Uzyskane dane być przydatne także dla inwestorów planujących rozwijanie swoich biznesów w regionie.
Statystyczne rozdzielenie Bydgoszczy i Torunia na poziomie NUTS3 jednoznacznie wskazywać będzie różnice w potencjałach obu stolic naszego województwa, co da rzetelny obraz rzeczywistości, przyczyniając się do rozwoju i możliwość dalszego rozwijania się w kierunku samodzielnej metropolii – uważają władze Bydgoszczy. – Dzięki zmianie możemy liczyć na rzetelne dane, które powinny znajdować odzwierciedlenie w strategicznych dokumentach związanych z rozwojem województwa i kraju.
Z kolei prezydent Torunia, Paweł Gulewski, jest zdania, iż po podziale oba miasta stracą efekt skali, natomiast długofalowe skutki zmian wymagają pogłębionej oceny.
Dla Torunia priorytetem pozostaje konsekwentna realizacja celów rozwojowych miasta oraz całego obszaru Metropolii Toruńskiej – dalsze inwestycje, wzmacnianie gospodarki oraz systematyczna poprawa jakości życia mieszkańców. Na tych działaniach koncentrujemy dzisiaj swoją uwagę i energię – podkreśla prezydent Gulewski. – Kwestii podziału statystycznego nie należy postrzegać w kategoriach rywalizacji między miastami. Każdy ośrodek posiada własną specyfikę, potencjał oraz wyzwania. Rzetelna ocena efektów zmian będzie możliwa dopiero w perspektywie kolejnych analiz i następnych lat rozwoju.
Czytaj także: Kara bez odwołania. Szpital zapłaci za zabieg krewnego senatora Lenza
Pojawiają się jednak bardziej krytyczne komentarze. Rozwód statystyczny ma pokazywać, iż spada znaczenie całego regionu kujawsko-pomorskiego, w dodatku jest to kolejny dowód na to, że oba miasta nie potrafią ze sobą współpracować, co nie przynosi niczego dobrego.
W praktyce wyszło jak zwykle – dwa miasta od lat bardziej walczą ze sobą niż współpracują. A przecież można było stworzyć naprawdę silny organizm gospodarczy, akademicki i inwestycyjny – uważa jeden z internautów komentujący sprawę. – Szkoda tylko, że potencjał wspólnego dynamicznego rozwoju skutecznie zmarnowano. Bydgoszcz ma dziś znacznie większy potencjał gospodarczy i przemysłowy. Tam łatwiej znaleźć pracę, rozwijać biznes i budować kompetencje zawodowe. Może i w Toruniu „w miarę dobrze się mieszka”, ale w Bydgoszczy zdecydowanie łatwiej się rozwijać zawodowo.
Pojawia się też jednak szansa na to, by pozyskiwać fundusze unijne nawet w większym stopniu niż wcześniej, gdyż zamiast w ramach jednego wielkiego ośrodka będzie to odbywać się w dwóch mniejszych. Urząd Statystyczny przekonuje, że ten rozwód nie ma żadnych minusów, gdyż analiza będzie bardziej rzeczowa.
Zazwyczaj skutki rozwodu byli małżonkowie odczuwają tuż po ogłoszeniu wyroku. W przypadku Bydgoszczy i Torunia konkretny wpływ zobaczymy, gdy pierwsze statystyki w nowym podziale będą dostępne i wykorzystywane choćby przez instytucje unijne.


Czy na Dworcu Głównym w Toruniu jest bezpiecznie?
6 czerwca 2026 @ 12:26
[…] Czytaj także: Rozwód bez winy. Bydgoszcz i Toruń osobno w statystykach […]