Sejm oczami praktyka. Marcin Skonieczka o kulisach pracy parlamentarzysty
O trzech latach obecnej kadencji, podjętych działaniach i wpływie doświadczenia samorządowego na pracę w Sejmie – z Marcinem Skonieczką, posłem Klubu Parlamentarnego Centrum, rozmawia Arkadiusz Włodarski.
Mijają trzy lata, odkąd został pan parlamentarzystą. Co przez ten czas udało się osiągnąć?
Ten czas rzeczywiście szybko leci. Myślę, że najważniejszą rzeczą, która zostanie na trwale, jest ustawa mojego autorstwa, która weszła w życie 1 stycznia tego roku. To wyjątkowa rzecz, czyli wzmocnienie roli sołectw i innych jednostek pomocniczych samorządu, w tym między innymi możliwość powoływania młodzieżowych rad sołeckich. To bezpośredni efekt mojej pracy. Trzeba pamiętać o tym, że Sejm to organ ustawodawczy. Nasza główna rola to tworzenie nowych przepisów. Rzeczywiście sporo tych ustaw procedujemy. Każda posłanka i każdy poseł w tym procesie wkłada swoje doświadczenie i proponuje różnego rodzaju zmiany. Zwykle procedowanie ustaw trwa długo, ale sam proces w Sejmie przebiega sprawnie. Zdarza się, że od pierwszego czytania do przyjęcia danej ustawy mija niekiedy tylko kilka dni, więc to intensywna praca.
Druga rzecz, która dotyczy zarówno naszych regionalnych samorządów, miast i powiatów, jak i całej Polski, to reforma, którą wdrożyliśmy w zeszłym roku. Chodzi o zmianę sposobu finansowania samorządów. Monitoruję to na bieżąco, gdyż samorządy były dla mnie ważne. Przez 13 lat byłem wójtem, dlatego zależy mi na tym, by samorządy działały w sposób autonomiczny, a między innymi to zapewniła ta ustawa. W Sejmie mamy sporo posiedzeń komisji dotyczących monitorowania działania tych przepisów.
Czytaj także: Kryptoprzysługi. Felieton Marcina Skonieczki
Co samorządy zyskały na tych zmianach?
W pierwszych dwóch latach dodatkowe dochody dla samorządów wyniosły ponad 53 mld zł. Z jednej strony zmniejszają się nierówności, a z drugiej likwiduje uznaniowość. Przed wyborami 15 października 2023 r. wielokrotnie podkreślałem, że poprzednia władza kierowała pieniądze w sposób bardzo uznaniowy. Dana gmina musiała zabiegać o względy polityka z PiS, żeby dostać większe dotacje. Teraz te pieniądze płyną z budżetu państwa, jako dochody własne na podstawie obiektywnych kryteriów. Przez to posłowie i posłanki nie mogą się bezpośrednio pochwalić danymi inwestycjami, ale właśnie o to chodzi, żeby o tym nie decydowały układy czy znajomości
Trzeci obszar, który jest dla mnie bardzo ważny, to budownictwo społeczne. Dzięki mojej interwencji udało się powołać Spółdzielczą Inicjatywę Mieszkaniową KZN Kujawy skupioną wokół Włocławka. Praktycznie co miesiąc jeżdżę na otwarcie w naszym regionie kolejnego budynku wielorodzinnego w ramach już działających SIM-ów, więc myślę, że ta formuła się sprawdziła. To dobry przykład współpracy samorządu i państwa w zakresie rozwiązywania problemów społecznych.
Wspomniał pan o tym, że był wójtem przez 13 lat, więc ma pan doświadczenie samorządowe. Jak to przyczyniło się do pańskiej pracy w parlamencie? Czy przejście z samorządu do Sejmu było trudne?
Misją urzędu, którym zarządzałem, było pomaganie mieszkańcom i podnoszenie jakości ich życia. Podobny jest cel bycia posłem. System nie zawsze działa doskonale, a naszą rolą jest wyłapywać takie przypadki, gdy coś nie funkcjonuje. Nie jest to łatwe zadanie, ale mamy różne możliwości, jak choćby kierowanie interpelacji poselskich.
Czytaj także: Plany ogólne. Felieton Marcina Skonieczki
Dwa tematy bardzo mocno się wybiły w mojej pracy. Pierwszy to hematoonkologia. Bardzo mocno współpracuję ze stowarzyszeniem Kierunek Zdrowie z Torunia, które zrzesza ludzi chorych z całej Polski. Wspólnie staramy się wypracowywać rozwiązania dla Ministerstwa Zdrowia, które byłyby korzystne dla pacjentów z chorobami hematoonkologicznymi. W ramach prowadzonego przeze mnie zespołu parlamentarnego proponujemy rozwiązania organizacyjne i systemowe, zabiegamy o refundację leków czy dostępność do terapii. Głównym celem jest powołanie krajowej sieci hematologicznej.
Drugi temat, z którym wiele osób się do mnie zgłaszało, to emerytury i poczucie niesprawiedliwości w działaniu systemu. Są tu dwie grupy, którymi się zajmuje. Pierwsza to emeryci mundurowi, chodzi o osoby, które rozpoczęły służbę przed 2 stycznia 1999 roku. Jeśli one pracuję i odprowadzają składki, to ZUS nalicza im emeryturę, ale potem wystawia decyzję o zbiegu świadczeń, przez co te pieniądze nie mogą być wypłacone. Koncepcję rozwiązania tego problemu staramy się obecnie wypracować wspólnie z trzema resortami. Druga grupa to rolnicy emeryci, którzy nie mają wypracowanych 25 lat, gdyż właśnie tyle trzeba mieć, żeby mieć pełną rolniczą emeryturę. Czasami pewne rzeczy staram się tłumaczyć, bo nie jest od razu tak, że każdy, kto ma pomysł, ma od razu rację. Ale staram się też skłaniać ministerstwa do działania.
Czy w takim razie praca wójta pomogła panu w obecnych zadaniach?
Zdecydowanie tak, gdyż będąc wójtem, byłem w bliskim kontakcie z mieszkańcami i zajmowałem się wieloma tematami, więc nabyłem wiedzę ogólną w różnych dziedzinach. W pracy posła te kompetencje są potrzebne, gdyż przekrój spraw jest bardzo szeroki. Jestem w trzech komisjach: rolnictwa, samorządu i administracji, więc ustawy, które przez nie przechodzą, dotyczą wielu aspektów życia. To wieloletnie doświadczenie zdecydowanie przydaje mi się w pracy.
Mówił pan o tym, że to ludzie często zgłaszają problemy i propozycje. Co na przykład mógłby zrobić wyborca z okręgu, który teraz czyta naszą rozmowę i chciałby się z panem skontaktować?
Mam dwa biura – w Toruniu i Wąbrzeźnie. Dyrektor biura pracuje na pełen etat. Tak więc istnieje bezpośrednia opcja przyjścia i zgłoszenia swojej sprawy. Można też skontaktować się za pomocą telefonu czy maila podanego na stronie skonieczka.pl, to też trafia do biura. Najpierw sprawą zajmuje się pracownik biura, a jeśli potrzebna jest moja interwencja, włączam się w działania lub osobiście spotykam się z daną osobą.

