Spotkanie legend toruńskiego speedway’a – Jacek Krzyżaniak wspomina
Starsi fani toruńskiej drużyny żużlowej na myśl o tych facetach ze zdjęcia, wzdychają z rozrzewnieniem. Bo to oni są ojcami legendy toruńskiego Apatora. Rozpoznajecie ich?
Przedsezonowy wywiad z prezes Iloną Termińską – kliknij tutaj.
To były czasy legend
Najmłodsi i młodzi fani toruńskiego żużla mają prawo nie pamiętać tamtych czasów. Wtedy żużel w Toruniu był wręcz religią, a przynależność do barw Apatora była więcej, niż obowiązkowa. Każdy mecz był świętem, wielkim wydarzeniem towarzyskim, a dla niektórych manifestacją wszystkiego, co toruńskie. Od Rubinkowa po Stawki, od Wrzosów po Bielawy – nie było dzieciaka, który nie chciał być jak „Żaba”, czy Krzyżaniak, Kowalik… A na podwórkach między blokami i przy kamienicach na rowerach wokół trzepaka ścigali się młodzi fani czarnego sportu.
Żużel w Toruniu miał swoją świątynię – stadion przy ulicy Broniewskiego. Przed meczami tłumy przed nim gromadziły się na kilka godzin przed rozpoczęciem ścigania. Wpuszczanie na trybuny trwało powoli, a ci, którzy chcieli oglądać zawody z najlepszych miejsc, musieli zameldować się na stadionie kilka godzin przed ich rozpoczęciem. Kiedy Apator zdobył w 1986 roku pierwsze mistrzostwo Polski, Toruń na punkcie żużla całkowicie zwariował, a zawodnicy z dnia na dzień stali się lokalnymi idolami. Numerem jeden był Wojciech Żabiałowicz.
Toruńska świątynia speedway’a
Wojtek miał niesamowity sezon. Mocno wspierała go też młodzież, której coraz więcej wchodziło do zespołu, no i Gieniu Miastkowski. To były inne czasy. Ten tytuł zdobyliśmy „swoimi” chłopakami. Dzisiaj jest zawodowstwo, wszyscy gonią za pieniędzmi i nie ma takiego przywiązania do barw klubowych. A wtedy? Pieniędzy takich nie było, była za to dobra atmosfera. Pamiętam, jak świętowaliśmy sukces jadąc na platformie na traktorze przy pełnych trybunach stadionu przy ulicy Broniewskiego – wspominał na łamach toruńskich „Nowości” Jan Ząbik, legendarny trener i zawodnik Apatora.
Kto próbował zorganizować klasowe spotkanie po latach, ten wie jak trudne to przedsięwzięcie. Zazwyczaj komuś nie pasuje termin, innemu miejsce spotkania, a jeszcze komuś po prostu się nie chce. Okazuje się jednak, że żużlowcy to ludzie z innej gliny. Zwłaszcza ci toruńscy…
W niedzielny poranek na swoim profilu w mediach społecznościowych zamieścił zdjęcie Jacek Krzyżaniak, legendarny toruński żużlowiec, który w barwach Apatora święcił liczne sukcesy, w tym indywidualne mistrzostwo Polski.

Dla fanów toruńskiego żużla rozpoznanie twarzy byłych zawodników nie powinno być większym problemem. Wprawdzie panowie nieco posunęli się w czasie, siwizny przybyło tu i tam, to jednak w oczach wciąż widać błysk szaleństwa, który mają tylko zawodnicy rywalizujący na czarnym torze.
Jeśli chcesz dowiedzieć się co dzieje się w okolicach Torunia, odwiedź nasz bliźniaczy portal pozatorun.pl


