Torunianka Café ma wszystko, czego potrzebuje stylowa kawiarnia
Za tymi drzwiami nie chodzi tylko o miłe spędzenie czasu, ale o to, by w czasie się cofnąć. Tu oberkelner przywita gości z białą ścierką przewieszoną przez przedramię, podłoga pod nogami zaskrzypi, a z kuchni dobiegnie zapach szneka z glancem pieczonego na prawdziwych drożdżach, a nie spulchniaczach. Torunianka Café to miejsce, w którym tylko telefony komórkowe gości zdradzają, że żyjemy w XXI w., a nie w II Rzeczpospolitej, gdy do Torunia przypływali flisacy, a po Rynku Staromiejskim spacerowali oficerowie w mundurach w towarzystwie eleganckich dam.
Torunianka swoich gości wita kryształową witryną – oryginalną zrobioną przez mistrza szklarskiego w czasie, gdy prezydentem Polski był Ignacy Mościcki. Przetrwała wojenną zawieruchę, przetrwała czasy komunizmu, zamontowana w drzwiach zakładu szklarskiego, który cztery lata temu Dorota Swobodzińska przemieniła w kawiarnię i miejsce spotkań tych, którzy chcą wrócić pamięcią do minionych czasów.
– Wiedziałam, że chcę stworzyć miejsce oryginalne, a nie podróbkę – mówi Dorota Swobodzińska, która z wykształcenia jest muzealniczką. – A to wymagało czasu, pracy, a także ludzkiej życzliwości. Wyposażenie naszej kawiarni jest całkowicie autentyczne. Począwszy od witryny, mebli, przez obrazy na ścianach, aż po stare gramofony. Wiadomo, że kiedy zaczynaliśmy, nie miałam schowanych w piwnicy wszystkich tych rzeczy. One z czasem tu trafiały, bo ludzie, którzy nas odwiedzali, dochodzili do wniosku, że przedwojenny wieszak czy stuletnią rycinę lepiej podarować nam, niż ma na niej zalegać kurz.
Czytaj także: Gwiazdy sportu otworzyły wystawę lekkoatletyczną w Toruń Plaza
Dziś Torunianka Café cieszy się opinią kawiarni narracyjnej. I nie chodzi tylko o wystrój, ale również o pozostałe elementy funkcjonowania lokalu, aby jak najwierniej oddawały klimat epoki. Kelnerzy mają tu więc przedwojenną kindersztubę, ale też stosowny do okazji strój. Na półkach stoją książki z przedwojennymi przepisami, dzięki którym każdy deser czy przekąska smakują, jakby przygotowała je gosposia w domu jaśniepaństwa sprzed stu laty.
– Jestem Torunianką od pokoleń. To moje miasto, w którego klimacie wyrosłam w domu rodzinnym – dodaje Dorota Swobodzińska. – Mój dziadek był przed wojną rzemieślnikiem. Za komuny mówiono o nim „prywaciarz”, bo choć ówczesna władza tępiła takich jak on, wciąż prowadził swój zakład hydrauliczny. Żył w określonym rytmie, według jasno ustalonych zasad. Dane przez niego słowo miało wartość. Kiedy byłam dzieckiem, jego poczucie obowiązku i solidnego podejścia do pracy wydawało mi się czymś naturalnym, a dziś wiem, że takich rzemieślników już nie ma. Solidność, traktowanie pracy na poważnie i chęć działania tak, aby skutek był jak najlepszy, wyniosłam właśnie od dziadka.

Duch dziadka właścicielki Torunianki Café jest wyczuwalny. Dbałość o detale w wystroju, jakość ich przygotowania i ekspozycji wyraźnie rzuca się w oczy. Zwracają też na nie goście kawiarni.
– Kiedy pierwszy raz tu weszłam, doznałam wręcz olśnienia – mówi Gizela Muszytowska z Torunia, która regularnie odwiedza Toruniankę wraz z przyjaciółmi, ale jest też stałą bywalczynią na toruńskich wystawach i koncertach. – Stanęłam w progu jak wryta. W ułamku sekundy poczułam się, jakbym nagle cofnęła się do czasów, o których opowiadali mi rodzice, ale i pamiętam niektóre rzeczy z dzieciństwa. Wychowałam się w kamienicy przy ul. Prostej i choć mam już ponad osiemdziesiąt lat, to wciąż czuję klimat Torunia sprzed sześciu czy siedmiu dekad. Wszystkich młodszych ode mnie mogę zapewnić, że jeśli chcą sprawdzić, jak wyglądały eleganckie lokale sprzed II wojny światowej, Torunianka nadaje się do tego najlepiej.
Czytaj także: Szczęście w nieszczęściu
Choć wśród gości Torunianki Café znajdują się osoby w różnym wieku, to jednak największym sentymentem darzą ją seniorzy. Przychodzą tu całymi grupami – świętując rocznice, wspominając. Okazji jest wiele. A to śledzik, a to imieniny, andrzejki to przecież też dobra okazja. Kawiarnia nie ogranicza się bowiem do serwowania słodyczy czy kawy. Można wówczas skosztować kulebiaka czy knyszy. Gości do odwiedzin zachęcają także organizowane kilka razy w miesiącu koncerty, rzecz jasna nawiązujące do klimatu lokalu. Repertuar jest bardzo szeroki. Są w nim popularne piosenki retro – wtedy słychać na ul. Franciszkańskiej „Miłość ci wszystko wybaczy” czy „Umówiłem się z nią na dziewiątą”. Zdarzają się też występy artystów nawiązujących do muzyki drugiej połowy XX w. i w autorskim repertuarze.

– Czuję prawdziwą satysfakcję, kiedy widzę przy stolikach gości odwiedzających nas nie tylko w sezonie turystycznym i to nie wieczorami, ale już od przedpołudnia, bo otwieramy o godzinie dziesiątej – dodaje Dorota Swobodzińska. – Mam nadzieję, że dziadek byłby ze mnie zadowolony, widząc, jak udało się przemienić lokal, w którym kiedyś znajdował się zakład szklarski Jana Baranowskiego, w miejsce spotkań ludzi czujących potrzebę powrotu do przeszłości.
Wyjść z Torunianki nie jest łatwo. Zapachy wypieków kuszą nieustannie, aromat kawy uspokaja, a uprzejmość szefa sali sprawia, że każdy czuje się tu niczym diwa lub generał. Wreszcie jednak od stolika wstać trzeba. Choć jednak wraz z dźwiękiem zamykanych za sobą drzwi, natychmiast pojawia się myśl, że powrót tutaj to tylko kwestia czasu. Czasu, który tu się zatrzymał.
- Pasja, styl i kawa. Poznajcie fenomen Torunianka Café. fot. nadesłane
- Pasja, styl i kawa. Poznajcie fenomen Torunianka Café. fot. nadesłane
- Pasja, styl i kawa. Poznajcie fenomen Torunianka Café. fot. nadesłane
- Pasja, styl i kawa. Poznajcie fenomen Torunianka Café. fot. nadesłane
- Pasja, styl i kawa. Poznajcie fenomen Torunianka Café. fot. nadesłane
- Pasja, styl i kawa. Poznajcie fenomen Torunianka Café. fot. nadesłane
- O godz. 17 koncert Retro Melody „Spotkanie z Mistrzem. Wojciech Młynarski” w Torunianka Café. fot. nadesłane
- Pasja, styl i kawa. Poznajcie fenomen Torunianka Café. fot. nadesłane










25 lipca 2026 @ 07:30
Witam! Jestem radowitą Gdynianką. Przyjechałam z mężem odwiedzić naszych przyjaciół. Zaprosili nas do Caffe Torunianki. Spędziliśmy tam uroczy wieczór przy kieliszku wina a raczej paru kieliszka wina. Wysłuchaliśmy arii operetkowych i innych popularnych piosenek takich jak;
„Miłość ci wszystko wybaczy”. Atmosfera była cudowna bawiliśmy się świetnie. Pani Dorota, cudownie dba o swoich gości, jej załoga również. Serdecznie polecam tę uroczą kawiarenkę.
Weekend w Toruniu. Sprawdź plan imprez na niedzielę!
22 lutego 2026 @ 09:51
[…] 17.00: Swingowa niedziela – nauka tańca lindy hop od podstaw w Torunianka Café […]