Wjechał w małżeństwo pod klubem przy Kociewskiej w Toruniu. Jest akt oskarżenia o usiłowanie zabójstwa
Prokuratura Rejonowa Toruń-Wschód zakończyła śledztwo w sprawie dramatycznych wydarzeń pod klubem sportowym przy ul. Kociewskiej w Toruniu. Paweł W. odpowie przed sądem za usiłowanie zabójstwa małżeństwa Sz. Według śledczych oskarżony celowo wjechał samochodem w parę, przygniatając ich do ściany budynku. Grozi mu kara nie krótsza niż 15 lat pozbawienia wolności.
Śledczy nie mają wątpliwości co do przebiegu zdarzeń z nocy 24 maja 2025 roku. Akt oskarżenia, który właśnie trafił do Sądu Okręgowego w Toruniu, zarzuca Pawłowi W. nie tylko usiłowanie zabójstwa, ale także spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, prowadzenie auta po pijanemu oraz zniszczenie mienia. Przy tej okazji prokuratura odsłoniła kulisy tragicznej nocy. Oto kluczowe ustalenia.
Celowo ruszył z impetem – tak twierdzą toruńscy śledczy
Do kulminacyjnego momentu miało dojść o godzinie 3:14 nad ranem. Paweł W., po wcześniejszej awanturze w lokalu, siedział już w swojej skodzie zaparkowanej przed klubem „Interpadel”. Z relacji świadków wynika, że widząc wychodzącą z budynku kobietę – Martę Sz. – gwałtownie cofnął, a następnie z impetem ruszył do przodu.
Czytaj także: Koniec pobłażliwości dla piratów drogowych. Rewolucja w przepisach stała się faktem
W tym samym momencie w stronę żony biegł jej mąż, Filip Sz. Kierowca miał nie hamować i uderzyć w małżeństwo, przygniatając ich do ściany budynku.
Sceny, które rozegrały się chwilę później, przypominały film sensacyjny. Świadkowie bezskutecznie próbowali dostać się do środka zamkniętej skody, by zatrzymać napastnika.
– Paweł W. gwałtowanie wycofał samochodem na środek placu, przeciągając pokrzywdzonego za sobą, a następnie dociskając jego ciało do ściany wyjechał z terenu obiektu. – przekazuje prokurator Izabela Oliver, rzeczniczka toruńskiej prokuratury.
Toruńska impreza wymknęła się spod kontroli
Dramat rozegrał się po imprezie z okazji drugiej rocznicy otwarcia klubu przy ul. Kociewskiej w Toruniu. Świętowanie trwało od rana, ale po godzinie 21:00 w lokalu została już tylko garstka gości na nieoficjalnej części spotkania. Alkohol lał się strumieniem.
Około 3:00 w nocy atmosfera gęstniała. Między Pawłem W. a Filipem Sz. wybuchła kłótnia. Z ustaleń prokuratury wynika, że to pokrzywdzony pierwszy uderzył oskarżonego w twarz otwartą dłonią. Konflikt szybko eskalował.
– Podjęte, przez innych uczestników imprezy próby załagodzenia sytuacji okazały się bezskuteczne. Z obu stron padały wulgaryzmy i wzajemne wyzwiska. Paweł W. prowokował pokrzywdzonego. – dodaje w komunikacie prokurator Izabela Oliver.
Paweł W. wpadł w szał jeszcze wewnątrz lokalu – zniszczył komputer i kasę fiskalną klubu. Obsługa wyprowadziła go na zewnątrz, gdzie doszło do bójki na pięści. Kiedy mężczyzn rozdzielono, oskarżony wsiadł do samochodu. Świadkowie wiedzieli, że jest pijany, ale nie zdążyli go powstrzymać.
Czytaj także: Niebezpiecznie na drogach regionu. Potrącenie w Gronowie i wypadek na A1
Zadzwonił na 112: „Weszli mi przed maskę”
Po ucieczce z miejsca zdarzenia Paweł W. sam zadzwonił na numer alarmowy. Przedstawił się dyspozytorowi jako ofiara napaści. Tłumaczył, że uciekł, bo był atakowany, a dwie osoby zostały poszkodowane, ponieważ „weszły mu przed maskę” – relacjonuje prokuratura.
Kiedy policjanci dotarli do zgłaszającego, w jego skodzie wciąż włączone były światła awaryjne. Auto miało zbitą szybę i wgniecioną maskę, a na fotelu kierowcy technicy zabezpieczyli ślady krwi. Badanie alkomatem nie pozostawiło złudzeń.
-W związku z podejrzeniem kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości Paweł W. został zatrzymany. W pobranej od niego krwi wykryto odpowiednio 1,91 i 1,69 promila alkoholu. – czytamy dalej w komunikacie prokuratury.
Oskarżonemu grozi długa odsiadka
Podczas przesłuchania Paweł W. przyznał się jedynie do części zarzutów: kierowania pod wpływem alkoholu, zniszczenia sprzętu w klubie oraz spowodowania obrażeń ciała u małżeństwa Sz. Stanowczo zaprzeczył jednak, by chciał ich zabić.
Biegli orzekli, że w chwili zdarzenia oskarżony był w pełni poczytalny. Teraz o jego losie zdecyduje sąd. Za zarzucane czyny, w tym usiłowanie podwójnego zabójstwa, kodeks karny przewiduje karę nie krótszą niż 15 lat więzienia.

