Defibrylator na ratunek
Od kilkunastu dni na węźle przesiadkowym Plac Rapackiego znajduje się defibrylator. Może on uratować życie w przypadku nagłego zatrzymania krążenia. Takich urządzeń pojawia się w mieście coraz więcej. Gdzie jeszcze powinny być?
Nowy defibrylator to efekt głosowania mieszkańców w ramach budżetu obywatelskiego na kończący się rok. Realizacja tego zadania kosztowała prawie 15 tys. zł.
Myślę, że takie urządzenie w miejscu publicznym to dobry pomysł, nie wiadomo, kiedy może się przydać – mówi jeden z mieszkańców, którego spotkaliśmy na przystanku. – Uważam jednak, iż powinno się ono pojawić także w innych miejscach, gdzie jest sporo ludzi, jak choćby na Alei Solidarności czy też na przystanku w pobliżu kampusu uniwersyteckiego przy Gagarina. Przydałoby się też ono na Bulwarze.
Czy jednak mieszkańcy mogą liczyć na to, że pojawią się kolejne defibrylatory, które mogą uratować komuś życie? Postanowiliśmy o to zapytać w Urzędzie Miasta.
W propozycjach do Budżetu Obywatelskiego na 2025 rok były dwie propozycje montażu defibrylatorów, jednak nie uzyskały one jednak akceptacji głosujących – wyjaśnia Marcin Centkowski, rzecznik prezydenta Torunia. – Dostrzegamy rosnącą świadomość mieszkańców naszego miasta o tym jak ważna jest szybka pomoc w krytycznych sytuacjach, dlatego też urządzenia montowane są w miejscach i instytucjach, w których przebywa znaczna liczba osób. Z informacji, które posiadamy wynika, że w wielu instytucjach prywatnych również montowane są tego typu urządzenia.
Jedna z propozycji przewidywała montaż w obiektach sportowych, takich jak Tor-Tor, baseny miejskie czy też hala tenisowa przy ul. Szosa Chełmińska. Pomysł poparło 425 mieszkańców.
Pojawia się także pytanie, czy obecnie działające defibrylatory są wykorzystywane przez potrzebujących pomocy mieszkańców.
Każdorazowe wykorzystanie urządzenia jest odnotowywane przez instytucje, w których było ono wykorzystane – dodaje Centkowski. – Niektóre z nich są podłączone pod system Toruńskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Nie dysponujemy szczegółowymi statystykami użycia defibrylatorów, a ma to związek z tym, że nie były one prawie w ogóle używane, co może świadczyć o braku konieczności ich zastosowania w kryzysowej sytuacji lub podjęciem takich działań, które nie wymagały użycia urządzenia.
Jak na razie na zlecenie miasta zamontowano 46 urządzeń AED. Rok temu staraniem Wydziału Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Miasta Torunia na terenach miejskich placówek oświatowych stanęło 29 defibrylatorów.
Działanie takiego urządzenia jest bardzo proste – po podłączeniu elektrod analizuje rytm serca poszkodowanego, a następnie informuje czy defibrylacja jest konieczna. Jeśli tak będzie, to poinstruuje użytkownika, aby dostarczył impuls. Jego prostota umożliwia korzystanie z niego nawet osobom bez umiejętności ratowniczych.
Obecność defibrylatorów w przestrzeni publicznej jest bardzo istotna, gdyż nie zawsze karetka może przyjechać natychmiast. Zwiększają one szanse na przeżycie. Z badań wynika, że każda minuta opóźnienia powoduje zmniejszanie się o 10 proc. szans na to, że osoba poszkodowana przeżyje. Widać więc, jak bardzo ważne jest to, aby te urządzenia znajdowały się w mieście.
Po informacje z regionu zapraszamy na nasz bliźniaczy portal pozatorun.pl

