Hołownia: Konkrety zamiast politycznego MMA [WYWIAD]
Jakie są plany po wyborach prezydenckich? Czy współpraca w koalicji jest łatwa? O tym z marszałkiem Sejmu, a jednocześnie kandydatem na prezydenta z ramienia Polski 2050, Szymonem Hołownią, rozmawia Arkadiusz Włodarski.
Jeśli uzyska pan dobry wynik w wyborach, na przykład trzecie miejsce i dwucyfrową wartość, to czy będzie to przyczynek do negocjacji w sprawie przedłużenia pełnienia przez Pana funkcji marszałka Sejmu? I co w sytuacji, gdy umowa zostanie zrealizowana do końca, i marszałkiem od listopada 2025 zostanie Czarzasty – będzie pan chciał być wicemarszałkiem reprezentującym Polskę 2050?
Nie traktuję kampanii prezydenckiej jako sposobu na negocjowanie stanowisk, tylko jako szansę na rozmowę z Polkami i Polakami o tym, jaka powinna być Polska na nową prezydencką kadencję. Umowa koalicyjna jest jasna: funkcję marszałka ma przejąć Włodzimierz Czarzasty i ja tę umowę szanuję. Jeśli tak się stanie – odejdę z funkcji z podniesioną głową. A czy będę wicemarszałkiem? To zależy od decyzji klubu i koalicjantów.
Czy w razie, gdyby nie dostał się pan do drugiej tury, zadeklaruje pan poparcie dla Rafała Trzaskowskiego? Koalicjanci z Lewicy są bardziej w tej kwestii zdecydowani.
Dziś walczę o wejście do drugiej tury. Jeśli nie znajdę się w niej a stronę demokratyczną będzie reprezentował Rafał Trzaskowski — poprę go. Na pewno nie poprę kandydatów, których poglądy stoją w sprzeczności z wartościami demokratycznego państwa prawa, szacunku dla człowieka i europejskiej przyszłości Polski.
Czytaj także: Nie wierzę Morawieckiemu [WYWIAD]
Czy pańskim zdaniem, jako kandydata, fakt że w obecnej kampanii odbyło się, do ciszy wyborczej, aż sześć debat, wpływa pozytywnie na Pańskie działania? Czy wyborcy nie będą już zmęczeni taką mnogością kolejnych telewizyjnych batalii i ich długością?
Kluczowe jest nie to, ile będzie debat, tylko czy pozwolą one ludziom naprawdę coś zrozumieć, porównać i wybrać. Ale jeśli mamy zaserwować ludziom sześć – siedem razy to samo, w tej samej formule, z zegarkiem w ręku – to rzeczywiście może to zmęczyć. Dlatego ja zawsze idę do tych debat po coś – żeby rozmawiać o konkretach, a nie uprawiać polityczne MMA.
Zapowiadał Pan zmiany w regulaminie Sejmu dotyczące wniosków formalnych, czyli elementu, który jest na początku każdych obrad. Jak wiemy, nie są to wnioski regulaminowe, a raczej krótkie oświadczenia o bieżących sporach. Na jakim etapie są te prace?
Tak, to z mojej inicjatywy Prezydium Sejmu przyjęło 21 lutego 2025 roku projekt zmiany Regulaminu Sejmu. Niestety, od ponad dwóch miesięcy projekt ten czeka na rozpatrzenie przez sejmową Komisję Regulaminową.
Pozostając w temacie zmian funkcjonowania Sejmu – czy rekomendował Pan rządowi to, aby wprowadzono, wzorem np. brytyjskiej Izby Gmin, godzinę pytań dla premiera? Taki pomysł również przewijał się na początku kadencji.
Tak, to ja zaproponowałem wprowadzenie poprawki do Regulaminu Sejmu, która przewidywała, że raz na trzy miesiące Premier będzie zobowiązany do przedstawienia informacji w sprawach bieżących i odpowiadania na pytania posłów. Niestety, Prezydium Sejmu tej propozycji nie przyjęło – ubolewam nad tym, bo to ważna zmiana dla przejrzystości życia publicznego.
Jak wygląda obecnie współpraca wewnątrz koalicji? Czy spotyka się pan z liderami pozostałych partii, które je tworzą? Taki plan zakładaliście wspólnie jesienią ’23. Czy te rozmowy są burzliwe?
Współpraca w koalicji to codzienna praca, a nie świąteczny obiad. Rozmowy bywają i burzliwe, i spokojne, ale zawsze prowadzone z myślą o tym, jak dowieźć to, co obiecaliśmy ludziom. Nie musimy się ze sobą zgadzać we wszystkim, ale musimy umieć ze sobą rozmawiać — i to się dzieje.



Gulewski: Rozumiem dialog w dwóch wymiarach [WYWIAD]
6 czerwca 2025 @ 10:48
[…] Czytaj także: Hołownia: Konkrety zamiast politycznego MMA [WYWIAD] […]