Termińska: Nie zlekceważymy nikogo [WYWIAD]
O tym, czy Mikkel Michelsen wpasował się do drużyny, o szkoleniu młodzieżowców, a także o najpoważniejszych rywalach w tegorocznych rozgrywkach żużlowych, z Iloną Termińską, prezeską KS Toruń, rozmawia Radosław Rzeszotek
Czy to będzie wreszcie ten sezon, na który wszyscy toruńscy kibice żużla czekają?
Chciałabym tak powiedzieć. Bo widać potencjał nie tylko w naszych zawodnikach, ale także w całym klubie. Natomiast mamy wreszcie drużynę, która się lubi i czuje się, że jest w zespole dużo pozytywnych fluidów.
Nawet w przypadku Mikkela Michelsena? Przecież od jesieni media żużlowe donoszą, że ma on bardzo trudny charakter i może być tym, który rozsadzi szatnię od środka…
Tak, wiele na ten temat napisano, ale żeby człowieka ocenić, trzeba go choć troszkę poznać. Z naszej perspektywy problemu nie ma, bo Mikkel odnalazł się znakomicie i już jest częścią drużyny. Uczy się jeszcze naszych procedur, ale widać, że jest bardzo otwarty, skoncentrowany na zadaniach i przede wszystkim na drużynie.
Czytaj także: Obajtek: Po co szukają krwi na rękach Saudyjczyków? [WYWIAD]
Zmiany w składzie, czyli wymiana Pawła Przedpełskiego i Wiktora Lamparta, na Mikkela Michelsena i Jana Kvecha, odbiły się szerokim echem. Nie żal Pani było żegnać się z wychowankiem?
Paweł Przedpełski to bardzo sympatyczny człowiek i zarazem bardzo dobry zawodnik. Ale powiedzmy sobie szczerze, że w obecnym żużlu wychowankiem przestaje się być w wieku dwudziestu jeden lat. Ten sport bardzo się sprofesjonalizował i to ma swoje konsekwencje. Fakt, mamy szkółkę, w którą inwestujemy i robimy co się da, żeby wychować jak najlepszą młodzież. Ale nie łudzę się, że wyjdzie z niej zawodnik, który zostanie z nami do końca kariery. To już nie te czasy…
No właśnie, młodzieżowcy. Od dawna mówi się, że w Toruniu problemem w składzie pierwszej drużyny są młodzieżowcy…
To nie jest tak, że w klubie nic z tym nie robiliśmy. Ale trzeba mieć świadomość, że dobrych młodzieżowców nie da się wyszkolić z miesiąca na miesiąc czy z roku na rok. To jest bardzo skomplikowany proces, nad którym pracujemy z wielką uwagą. Ale to też nie jest tak, że każdy kto się do szkółki zgłasza, nadaje się do sportu żużlowego. Czasem jest tak, że młody zawodnik, który wydaje się idealny, nagle zmienia zdanie co do swojej przyszłości, albo zaczyna za bardzo rosnąć… Jest mnóstwo okoliczności, które mają wpływ na kształtowanie się zawodnika. Obecnie mamy w naszych strukturach ponad dwudziestu chłopaków, którzy się szkolą i za chwilę będą rywalizować o miejsca w pierwszym składzie.
Oczekiwania w stosunku do naszej drużyny są przed tym sezonem spore. Głośno mówi się, że KS Toruń będzie walczył o złoto. Czy to przełoży się na frekwencję na stadionie?
Na sparingu z Zieloną Górą była całkiem niezła frekwencja, ale to tylko sprawdziany przedsezonowe. Na meczach ligowych, zwłaszcza z drużynami z czołówki, na pewno będzie większa. Wprawdzie liczyłam, że więcej kibiców przyjdzie na sparing z Grudziądzem, bo przecież drużyny jechały w najsilniejszych składach i to spotkanie to były takie małe derby. Ale myślę, że kiedy będziemy jechać o punkty, trybuny będą wyglądały inaczej.
Może wlejmy w serca kibiców trochę optymizmu. Czy przyzna Pani, że dla KS Toruń groźnymi przeciwnikami w tym sezonie będą tylko zespoły z Lublina i Wrocławia?
To nie jest tak, że można lekceważyć kogokolwiek, o czym my doskonale wiemy. Poza tym twierdzenia, że to Wrocław i Lublin będą najsilniejszymi drużynami, opierają się na danych z ubiegłego sezonu, a przecież to nie oznacza, że w tegorocznych rozgrywkach będzie tak samo. Tor zweryfikuje wszystko. Natomiast jeśli chodzi o postawę naszych zawodników, jestem spokojna.



Spotkanie legend toruńskiego speedway’a – Jacek Krzyżaniak wspomina
12 maja 2025 @ 15:04
[…] Przedsezonowy wywiad z prezes Iloną Termińską – kliknij tutaj. […]
Horror na Motoarenie. PRES Toruń pokonuje Włókniarza
2 maja 2025 @ 22:21
[…] Czytaj także: Termińska: Nie zlekceważymy nikogo [WYWIAD] […]