Znana dziennikarka odchodzi z “Gazety Pomorskiej”: Nie chcę pracy, która jest hańbą

Box2 Wiadomości
Karina Obara/fot. Facebook

Zakaz komentowania wydarzeń politycznych, rozmów z niezależnymi ekspertami – tak ostatnie miesiące w “Gazecie Pomorskiej” opisuje dziennikarka Karina Obara, która w emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych poinformowała o swoim rozstaniu z redakcją. Przypomnijmy, że “Gazeta Pomorska” i toruńskie “Nowości” należą do grupy Polska Press, którą niedawno kupił państwowy Orlen.

Karina Obara przez wiele lat była związana z “Gazetą Pomorską”. Dziś rano poinformowała o swoim odejściu z pracy i powodach tej decyzji. Według jej relacji, praca w Polska Press nie należy do najprzyjemniejszych.

– Nie potrafię spojrzeć sobie w lustrze w twarz. Od czerwca, odkąd kupił nas Orlen, dostałam zakaz komentowania wydarzeń politycznych. Nie pozwolono mi także rozmawiać z niezależnymi ekspertami o tym, co się w Polsce dzieje. Od czasu do czasu zdarzał się wyjątek – miałam porozmawiać z „ich ekspertem”, który oceni sytuację zgodnie z linią partii rządzącej. Nie mogłam. Na liście były głównie nazwiska, które znacie z mowy nienawiści i pogardy dla drugiego człowieka. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam kneblowania i nacisku, zakazu pisania o tym, co jest obowiązkiem dziennikarskim – czytamy we wpisie.

Podkreśliła też, że poprzedni właściciele nigdy nie ingerowali w treść tekstów, bo “dla nich liczył się głównie zysk, klikalność, co także doprowadziło do patologii mediów w Polsce”. Dodała, że nie może wykonywać zawodu dziennikarki z kneblem na ustach.

– Nie można milczeć, gdy w Polsce łamane są prawa człowieka. A mnie i moich kolegów komentujących wydarzenia polityczne, zmuszono do milczenia. Chcesz tu pracować – żadnego analizowania wydarzeń politycznych, żadnych rozmów z „mądrymi głowami” (sic!). Żeby czytelnicy w regionach nie wiedzieli, nie myśleli samodzielnie, głosowali tak, jak chce obecny rząd. Żyję w konflikcie wewnętrznym. Wstyd mi. Moje ciało odmawia posłuszeństwa. Nie chcę pracy, która jest hańbą – napisała dziennikarka. – Nie będę więcej legitymizować tej władzy swoją obecnością w Polska Press. Brzydzę się hipokryzji, wycierania sobie gęby Bogiem, nepotyzmu i służalczości. Chcę żyć w prawdzie, w wolności słowa, demokracji i odwadze. Chcę podążać za wartościami, które są mi bliskie.

Do sprawy odniósł się Adrian Majchrzak, rzecznik prasowy Polska Press, który skomentował sytuację dla portalu wirtualnemedia.pl.

– Nieprawdą jest, że pani Karina Obara dostała zakaz komentowania wydarzeń politycznych. Jako dziennikarz prasy lokalnej, której zadaniem jest dotarcie do czytelników w regionach, jak zresztą wskazuje sama zainteresowana, miała zajmować się wydarzeniami regionalnymi, najważniejszymi dla społeczeństwa tychże wydarzeń – twierdzi Adrian Majchrzak.

– Spółka Polska Press nie zatrudnia ekspertów, co powoduje, że każdy zewnętrzny ekspert ma status eksperta niezależnego i podlega stosownym wymogom etycznym, obejmującym także te dotyczące niezależności. Natomiast bez wątpienia to nie pani Obara jest uprawniona do oceny, który z ekspertów ma status „mądrej głowy”. Zdecydowanie i kategorycznie należy zaprzeczyć by Pani Obara lub którykolwiek z dziennikarzy doświadczył nacisku, kneblowania czy ingerencji w teksty dziennikarskie. Zarzuty te są ogólnikowe, lakoniczne i poczynione jedynie na użytek wzbogacenia swojego listu motywacyjnego – wylicza Adrian Majchrzak dla wirtualnemedia.pl.

Tagged

5 thoughts on “Znana dziennikarka odchodzi z “Gazety Pomorskiej”: Nie chcę pracy, która jest hańbą

  1. To nie jest wiarygodne.
    Pewnie chodzi o reklamę,
    lub “uzasadnienie” przejścia do innego wydawcy.
    Może już to jest dogadane.
    Rynek pracy w Polsce jest wolny.

  2. UŻYWANIE TWARZY
    zmarłej kobiety jako banera…
    jej osobistej tragedii śmierci, jako “element do CV”, w poszukiwaniu pracy-
    to więcej niż HAŃBA.
    To nie jest ludzkie!
    Coś okropnego!
    A skoro praca dziennikarza rzekomo hańbi, to jest wiele, bardzo wiele ofert pracy.
    Ale może dziennikarka nie zechce podjąć pracy niehańbiącej, jak np.: sprzedawca, kasjer, urzędnik.
    To, że śmierć kobiety, wykorzystuje z powodu swoich przekonań politycznych, i by zyskać na tym osobiście, to ja nie znajduje odpowiednich słów na takie okropne zachowanie.

    1. I dlatego nie jesteś dziennikarzem (-karką) – zapewne również dlatego, że nie bardzo umiesz pisać po polsku.

  3. “BANER NA ZMARŁĄ”.
    W tekście, na twarzoksiążce, jasno jest widoczne, że dziennikarka stosuje “numer na zmarłą”- dla osobistych korzyści politycznych. Po to, by zamieniły się one, w osobiste korzyści finansowe.
    To jest oferta (dla nowego pracodawcy), propozycja postawy politycznej, “właściwego” myślenia, dla nowego wydawcy.
    A jeśli, nowemu wydawcy nie spodoba się jej linia polityczna, jej “dobór listy ekspertów”-
    i jemu może wygarnie, że to hańba u tego wydawcy, czy właściciela pracować?
    Jednak, gdy chodziło jedynie o zyski poprzednich właścicieli, kosztem manipulowania czytelnikami, to im wygarniała na twarzoksiążce?
    Czy chętnie w tamtych warunkach, obłudy, hipokryzji pracowała?
    No właśnie.
    Nie tylko to smutne, ale i okropne.
    W tekście dziennikarki, na twarzoksiążce, są i kłamstwa, i hipokryzja, i obłuda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *