Zniknie kolejny budynek z muru pruskiego. “Idzie na karmę dla buldożerów”

Box2 Historia Wiadomości
Fot. Łukasz Piecyk

Wróżono jej karierę primabaleriny, a ostatecznie została gwiazdą przedwojennego kina. Zawsze dumnie podkreślała, że pochodzi z Torunia i chętnie odwiedzała mieszkanie przy obecnej ul. PCK 30. Po budynku, w którym wychowała się Helena Grossówna, nie zostanie już niedługo żaden ślad. Miejski Konserwator Zabytków zgodził się na rozbiórkę obiektu, a miasto mówi o jego „skromnych walorach zabytkowych”. Teraz w tym miejscu stanie blok i parking.

Helena Grossówna przyszła na świat w 1904 r. w Toruniu, a w wieku 14 lat zamieszkała w wielorodzinnym budynku z muru pruskiego, znajdującym się przy obecnej ul. PCK, gdzie mieszkała do 1928 r. To właśnie tam narodziły się jej marzenia o karierze tancerki i aktorki. Ukończyła szkołę baletową w Toruniu, kształciła się także we Włoszech i Francji. W 1935 r. zadebiutowała w filmie. Widzowie ją pokochali, ale pasmo sukcesów przerwała wojna. Helena Grossówna walczyła w Armii Krajowej, a w trakcie powstania warszawskiego dowodziła oddziałem kobiecym w batalionie „Sokół”. Po wojnie władza ludowa robiła wszystko, aby uprzykrzyć jej życie. Aktorka zmarła w 1994 r. W Toruniu przypomina o niej rondo w pobliżu ulic Łokietka, Kościuszki i Chrobrego, nazwane jej imieniem, oraz tablica pamiątkowa, znajdująca się obecnie przy Szkole Podstawowej nr 6. Do tej pory toruńskim śladem po Grossównie był także dom przy PCK, ale niedługo zostanie on zburzony. Na jego miejscu stanie blok z lokalami usługowymi i parkingiem.

– Miejski Konserwator Zabytków zaakceptował projekt budowlany nowego budynku wraz z rozbiórką budynku przy ul. PCK 30 – informuje Anna Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy prezydenta miasta Torunia. – Ekspertyza wskazuje, że stan techniczny budynku stwarza zagrożenie dla ludzi i mienia. Obiekt stracił swoją wartość konstrukcyjną, a stopień zniszczeń określa się w wysokości 80 proc.

Ekspertyza, jak wskazuje miasto, jest zgodna ze studium konserwatorskim Henryka Ratajczaka z UMK, zajmującego się budownictwem szkieletowym na terenie Torunia. 

– Budynek został wzniesiony w 1891 r. jako typowy dom czynszowy i stanowi przykład przemysłowej architektury szkieletowej drugiej połowy XIX i początku XX w., bez indywidualnych cech stylowych oraz wartości artystycznej czy naukowej – dodaje Anna Kulbicka-Tondel.

Pomysł wyburzenia domu Heleny Grossówny poruszył opinię publiczną i spotkał się z gwałtownym sprzeciwem aktywistów i polityków. Pierwsze o sprawie poinformowało toruńskie Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, wyrażając swój sprzeciw dla tego typu praktyk. W sprawie zainterweniowała także posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, przypominając, że w ciągu ostatnich 20 lat z krajobrazu miasta zniknęło wiele budynków szkieletowych. 

– Ten budynek na rogu ulic PCK i Głowackiego nie może podzielić ich losów. To byłaby zbrodnia na historii miasta – pisze Joanna Scheuring-Wielgus do prezydenta Michała Zaleskiego. – Dom Grossówny mógłby zostać zaadaptowany w przyszłości na muzeum kina przedwojennego. Zamiast burzyć ten budynek zróbmy z niego prawdziwą perłę, która przyciągnie turystów i będzie służyła mieszkańcom.

Gorzkich słów nie szczędzi także Michał Kadlec, autor witryny „Po Toruniu”, miłośnik miasta.

– To absolutny skandal, że dom Grossówny idzie na karmę dla buldożerów. Toruń ma dziwną skłonność do pozbywania się przedmiejskich zabytków, ze szczególnym naciskiem na tzw. pruski mur. Problemem architektury szkieletowej jest jednak to, że większość tych budynków nigdy nie została wpisana do rejestru zabytków, więc formalnie zabytkami nie są, a co za tym idzie, nie podlegają ochronie – tłumaczy Michał Kadlec. – Dom na rogu PCK i Głowackiego na pierwszy rzut oka nie zachwyca. To zwykły dom, ale jego wartością nie jest wygląd zewnętrzny, ale historia, którą opowiada. To właśnie z tego domu Grossówna wyfrunęła w świat i na wielki ekran. 

Miasto tłumaczy, że nie chodzi tylko o to, że budynek przy PCK 30 nie jest wpisany do rejestru zabytków, ale także o to, że nigdy nie był własnością gminy miasta Toruń, podobnie zresztą jak działka, na której się znajduje. Inwestor jednak musiał uzyskać pozwolenie na budowę od miasta, a w tym pozwolenie na budowę i rozbiórkę od miejskiego konserwatora zabytków. Magistrat ma jednak plan, jak upamiętnić mieszkającą w nim przed wojną Helenę Grossównę.

– Stan techniczny budynku i jego skromne walory zabytkowe nie determinują zachowania obiektu – podsumowuje Anna Kulbicka-Tondel. – Fakt zamieszkiwania w nim Heleny Grossówny można jednak odnotować w formie stosownego upamiętnienia. I takowe zostało uzgodnione z obecnym inwestorem. Na elewacji budynku umieszczona zostanie tablica pamiątkowa.

Pozostaje jednak pytanie, czy kolejna tablica pamiątkowa to rzeczywiście właściwy sposób na upamiętnienie ikony przedwojennego kina.

Tagged

3 thoughts on “Zniknie kolejny budynek z muru pruskiego. “Idzie na karmę dla buldożerów”

  1. powstanie Blok i parking = bezmyślne recydywa Komuny i drugiego Rubinkowa.
    Asfalt , beton, ogrodzony blok z parkingiem – oto nowy Toruń pokazujący swoją szpetną twarz

  2. Po co blok w tak gęstej zabudowie !? Płac zabaw skwer a rozbudowA w kierunku lotniska po co nam ten pusty płac na północ itd wchłonąć gminy okoliczne gdzie i tak wszyscy pracują w Toruniu

  3. Dziś liczy się biznes pieniądz. Nikt już nie posługuje się wrażliwością i sentymentalnoscią. Takich ludzi uważa się za szkodliwych i nie dzisiejszych. No cóż, mamone wszechobecna demontuje ludzkie uczucia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *