Z miłości do szycia

Mała Czarna Polecamy Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Każdy z nas ma jakieś pasje, jednak niewiele osób, zwłaszcza młodych, interesuje się robótkami ręcznymi i szyciem. Większość osób woli kupić nowe ubrania w popularnych sieciówkach, ponosić sezon, a gdy rzecz stanie się już niemodna, po prostu ją wyrzucić. Tak jest łatwiej, szybciej… Niektóre kobiety decydują się na szycie ubrań na wymiar, ale zazwyczaj są to sukienki na specjalne okazje. A jednak pochodząca z Ciechocinka Martyna Renk w pełni oddała się pasji, jaką jest szycie ubrań. 

Z zawodu jest technologiem i projektantem odzieży. Zamiłowanie do mody zrodziło się w niej już, kiedy była malutką dziewczynką. Od zawsze była uparta i wiedziała, czego oczekuje. Jest niezwykle ambitną i zdolną osobą. 

 Często kaprysiłam mamie, nie wiedząc, w co mam się ubrać. Już w tym okresie miałam swój własny styl – wspomina Martyna. – W gimnazjum podejmowałam pierwsze próby przerabiania butów i bluzek.

Mama Martyny posiadała maszynę do szycia, więc córka podstaw szycia mogła uczyć się już w liceum, lecz początki były bardzo ciężkie. Tajniki krawiectwa poznała podczas edukacji w szkole policealnej przemysłu mody w Toruniu. Martyna krawiectwo ma we krwi. Szyła jej babcia, ciocia i mama.

Wszystko zaczęło się od tworzenia własnych stylizacji, z tego też powodu w 2009 r. powstał blog „Martiarti” (nazwa pochodzi od zmiękczenia imienia Martyna – Marti, zaś druga część „-arti” z zamiłowania do dziedzin artystycznych). Pierwsza rzecz, którą zrealizowałam, to sukienka na zaliczenie przedmiotu w szkole. Składała się z tiulu i okazała się być skomplikowanym projektem. Była szyta na wymiar pod moją siostrę. Byłyśmy z niej bardzo dumne i końcowy efekt nas zaskoczył, ponieważ takiej nie było dotąd w żadnym sklepie – dodaje Martyna.

W 2011 r. we Włocławku organizowany był konkurs na weekendowy kurs osobistej stylistki w Akademii Wizerunku OSA. Martynie nie udało się go wygrać, jednak jej determinacja i chęć rozwoju przyniosły wygraną dwa lata później w Gdańsku. 

Wydawało mi się, że chcę zostać stylistką mody, wybierać ciekawe ubrania. Jednak jest to ciągła praca z drugim człowiekiem, nie do końca widziałam się w takiej roli. Myślę, że świetnie odnalazłabym się w pracy w magazynie modowym, przy doborze stylizacji do sesji fotograficznych – wspomina Martyna.

Kurs osobistej stylistki w Akademii Wizerunku OSA w Warszawie zakończyła certyfikatem. Podczas kursu można było zobaczyć, jak wygląda praca „od kuchni” personal shoppera, poznać różne typy sylwetek i pracować z modelkami, a także zagłębić się w standardy obsługi trudnego klienta. 

Początek 2016 r. przyniósł Martynie ogromne sukcesy. Obroniła dyplom z wyróżnieniem w prestiżowej Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie. Do kadry szkoły należy „elita” polskich projektantów. Zajęcia odbywają się z projektantem Mariuszem Przybylskim, Marcinem Paprockim, Mariuszem Brzozowskim, kostiumologiem Zuzanną Żubką- Chmielewską, historyczką sztuki Karoliną Krzywicką, a także cenioną w świecie mody Heleną Wargin. 

Promotorem pracy dyplomowej Martyny został Mariusz Przybylski.

Bardzo ciężko było dostać się na seminarium, były tylko trzy wolne miejsca. Musieliśmy przedstawić wizję na swoją przyszłą kolekcję. Pokazałam Mariuszowi moje wcześniejsze projekty, okazało się, że mamy podobną estetykę. Współpraca była bardzo przyjemna, dobrze wspominam czas zajęć. Miałam dużo wolności i realny wpływ na ostateczny wygląd każdej z sylwetek – śmieje się Martyna.

Tworzenie kolekcji dyplomowej trwało pół roku, kursanci mieli tyle samo czasu, jak w największych domach modowych. Jej kolekcja spotkała się z pozytywnymi opiniami i Martyna jako jedna z 13 osób miała swój pierwszy profesjonalny pokaz modowy. 

 Stworzona przeze mnie kolekcja inspirowana była malarstwem Kazimierza Malewicza i japońską sztuką origami. Moim celem było połączenie rzeczy, które teoretycznie do siebie nie pasują. Inspirowałam się kształtami, które w moich projektach są widoczne – wspomina. 

Pokaz dyplomowy z pierwszych rzędów oglądali Julia Pietrucha, Macadamian Girl, Gabi Drzewiecka oraz Alberto Campagnolo – były manager marketingu Giorgio Armani. Martyny kolekcja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem i dzięki temu otrzymała możliwość odbycia miesięcznego stażu zawodowego u Mariusza Przybylskiego oraz w Wearso.organic. Doczekała się również publikacji na stronach takich magazynów jak Lamode.info, Harelblog.pl, FashionBiznes.pl a także publikacji na łamach magazynu Elle.

Podczas stażu ciężko pracowałam, wyszywając ręcznie koraliki w sukience. Taka praca jest ciężka, ale daje ogromną satysfakcję. Udało mi się również podpatrzeć, jak wygląda proces zamawiania tkanin, jak dyskutować z producentami – wspomina.

Martyna jest bardzo skromną osobą, nie lubi się chwalić, a ma czym. Na swoim koncie ma wiele wygranych konkursów. Odbyła wakacyjny staż w firmie produkującej suknie ślubne w Koninie. Była to okazja do poznania trochę innej pracy. Podczas XVIII edycji konkursu Off Fashion otrzymała wyróżnienie za dyplomową kolekcję i dostała nagrodę finansową. 

Wyróżniona została w ogólnopolskim konkursie na Szyciowy Blog Roku 2016 organizowany przez markę Łucznik. Nagrodą była maszyna do szycia, która w tamtym czasie bardzo się przydała.

Jak wygląda realizacja projektów zdolnej projektantki?

Często jest tak, że oglądam pokaz mody i dany trend jest na tyle fascynujący, że chcę własnoręcznie go zinterpretować, przepuszczając przez własny filtr. Bardzo lubię geometryczne kształty i japońską sztukę składania papieru – origami, co wbrew pozorom fantastycznie odnajduje się w temacie ubioru – dodaje. Lubię inspirować się muzyką, w zależności od nastroju i tego, co słucham, mam przed oczami konkretną tkaninę. 

Największą inspiracją Martyny jest hiszpańska marka modowa Delpozo. To nie jest moda dla wszystkich, tworzą oni rzeczy, których nie nosi się na co dzień. Marka reprezentuje sobą wysokie krawiectwo, ręcznie wyszywane suknie, geometryczne wzory, połączone w kobiecy delikatny sposób. 

Delpozo miesza ze sobą różne style, np. cekiny, których ja bardzo nie lubię, a tu wyglądają świetnie. Ich kolekcje są przepiękne – śmieje się projektantka.

Martyna w swoim życiu prywatnym i zawodowym, wyznaje zasadę less waste. Uwielbia przerabiać stare ubrania, jak sama mówi, u niej wszystko idzie pod nożyce. Często odwiedza second handy, w których zazwyczaj znajduje wszystko to, czego potrzebuje. Uwielbia przerabiać rzeczy, kombinować.

Gdy potrzebuję tkaniny, a nie ma jej w sklepie, wiem, że zawsze w lumpeksie ją znajdę. Przeróbki to takie małe wyżycie kreatywne, można stworzyć coś innego, coś, co będzie wyjątkowe. Lubię też dawać drugie życie materiałom, no i kolejny plus to aspekt ekologiczny, obecnie coraz częściej wspominany w tej branży – podkreśla Martyna.

W 2019 r. zdobyła pierwszą nagrodę w największym konkursie krawieckim w Polsce – Złote Nożyce. Było to jedno z największych wyróżnień. Ocenione zostały: szczegółowe portfolio, dbałość o detale, aktywność wśród szyciowej społeczności, inspiracja innych do działania w tym kierunku, a także kreatywne podejście do rzeczy, którym można dać drugie życie. Zwyciężczyni otrzymała nagrodę pieniężną, która pozwoli jej na dalszy rozwój w tej dziedzinie, ale również planuje zainwestować w nowoczesną maszynę do szycia. 

Ubrania szyje tylko dla siebie. Na swoim blogu oprócz stylizacji prowadzi kurs dla początkujących i tutoriale szyciowe. Dostaje wiele maili w sprawie pomocy od dziewczyn, które chcą coś stworzyć dla siebie. Podpowiada, jakie wykorzystać tkaniny i w ciekawy sposób uszyć nowe ubrania ze starych, już niepotrzebnych.

W Toruniu prowadziła zajęcia z rysunku żurnalowego, które cieszyły się dużym zainteresowaniem. Oprócz samodzielnego szycia Martyna projektuje ubrania. Zdecydowanie lepiej czuje się w projektach dla kobiet. Za kolekcjami dla mężczyzn i tworzeniem akcesoriów nie przepada. 

O planach na przyszłość nie chce na razie mówić, choć zastanawia się nad stworzeniem własnej marki. Oprócz szycia Martyna ma jeszcze jedną pasję – śpiew. 

Uwielbiam tworzyć wszystko, co jest związane z działaniami artystycznymi. Czasami jest ciężko pogodzić pracę w zespole z szyciem ubrań, ale mam to szczęście, że te dwa światy łączą się ze sobą. Zawsze na pasje znajdę czas, nawet gdybym miała nie spać w nocy – podsumowuje Martyna Renk. 


1 thought on “Z miłości do szycia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *