Kurier z Torunia: Pandemia? Nic się nie zmieniło

Box2 Wiadomości
Fot. ilustracyjna / Unsplash

Mówi się, że są jedynymi z tych, którzy pracują na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem, a w czasie pandemii mają ręce pełne roboty. “Media koloryzują”, obala te stwierdzenia Kamila Durma, kurier DPD z Torunia. Okazuje się także, że nawet liczba przesyłek jest niewiele większa niż w czasach sprzed pandemii.

Pracę w kurierce zaczęła już jako 16-latka. Jej rodzice koordynują grupy kurierów i prowadzą punkt nadań przy ul. Konfekcyjnej w Toruniu. Zaczynała od pracy na magazynie, potem sama zaczęła rozwozić przesyłki. Zna ten biznes od podszewki. Okazuje się, że – wbrew licznym przekazom medialnym – praca kuriera niewiele zmieniła się po wybuchu epidemii COVID-19. To, co jest zauważalne, to dużo większa liczba przesyłek z zagranicy z racji na to, że rodziny, mieszkające poza granicami kraju, nie mogą odwiedzać bliskich z Polski.

Media koloryzują. Nie odczułam wyraźnie większej ilości pracy. Minimalnie więcej osób zaczęło zamawiać przez Internet, ale szczerze? To jest to ledwo odczuwalne, a parę złotych więcej z pewnością nie jest odczuwalne w naszych zarobkach. Natłoku pracy nie mamy – opowiada Kamila Durma, kurier z Torunia. – Boom był tylko przez pierwsze dwa tygodnie, potem wszystko wróciło do normy.

Zmiany, których jednak trudno nie zauważyć, nastąpiły w przepisach sanitarnych. Kurierzy muszą obowiązkowo chodzić w maseczkach. Nie wszyscy jednak tego przestrzegają – w maseczce trudno oddychać, a praca kuriera wymaga dobrej kondycji fizycznej. Do rygorów sanitarnych rzadko kiedy stosują się także sami klienci. Kamili jeszcze nie zdarzyło się, aby odbiorca paczki wyszedł po nią w maseczce. Kurierzy w swojej pracy starają się jednak być elastyczni i – w zakresie swoich możliwości – dostosowywać się do oczekiwań klientów.

Czasem klienci chcą, aby paczkę zostawić im pod drzwiami, na klatce albo przykładowo wysłać windą – dodaje Kamila. – Zmiany w procedurach są też takie, że nie wymagamy podpisu klienta, aby ograniczyć bezpośredni kontakt.

Całkowitego kontaktu w tym zawodzie uniknąć się jednak nie da.

Nie czuję, żebym była bardziej narażona na zakażenie niż ktokolwiek inny. Szczerze mówiąc, wielu z nas nawet nie wierzy w koronawirusa. Mówi się, że wirus jest taki groźny, a nikt z nas nie zachorował. Mając kontakt z tyloma różnymi ludźmi, przesyłkami, powinniśmy padać jak muchy – ocenia Kamila.

Kurierzy z przesyłkami mogą także odwiedzać osoby na kwarantannie. Klienci muszą tylko o tym wcześniej poinformować. W takim wypadku paczka jest zostawiana pod drzwiami.

Nie spotkaliśmy się z jakimiś nietypowymi prośbami od osób, które są na kwarantannie, nie zdarzyło się na przykład, żeby ktoś nas poprosił o zrobienie zakupów. Często natomiast pytają nas o to, co mogą robić, a czego nie, bo wydaje im się, że mamy taką wiedzę – wyjaśnia Kamila.

Okazuje się także, że liczba wysyłanych paczek w okresie świątecznym też jest zaledwie minimalnie większa niż zazwyczaj. Święta to zawsze gorący okres w pracy kuriera.

– Bardzo często przed świętami dostajemy propozycję, żeby przyjechać z paczką 24 grudnia w przebraniu św. Mikołaja – śmieje się Kamila. – Sporo osób też do nas dzwoni i zadaje tak niepoważne pytania, jak na przykład “Jak spakować paczkę?” albo “Gdzie znajdę karton?”.

Nietypowe propozycje i pytania, jak widać, pojawią się niezależnie od czasu pandemii.

Tagged

2 thoughts on “Kurier z Torunia: Pandemia? Nic się nie zmieniło

  1. Brawo pani kurier takich bzdur jeszcze nie słyszałem może na konfekcyjnej nie ma roboty ale na innych trasach od marca niestety jest ogrom pracy brak słów

  2. no pewnie, że się nic nie zmieniło, skoro “pandemia” jest tylko telewizyjna i wycieka z ekranu Centralnego Telewizora Dezinformacji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *