Koniec planów rozbiórkowych. Zabytkowy maneż zamieni się w sklep

Box2 Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Ul. Kościuszki (Lindenstrasse) była tym dla wsi Mokre, czym ul. Szeroka i Królowej Jadwigi dla XIX-wiecznego Torunia. Przy Kościuszki 55 stoi ciekawy budynek maneża z 1910 r., który wkrótce ma zmienić przeznaczenie.

Historia obiektu ujrzała światło dzienne dopiero w 2015 r., gdy do magistratu wpłynął wniosek o wydanie warunków zabudowy. Inwestor widział w tym miejscu nowy 1400-metrowy obiekt handlowy. Problem polegał na tym, że jedna ze współwłaścicielek… nic o tym nie wiedziała. Wieść przyniósł jej listonosz wraz z pismem z Wydziału Architektury i Budownictwa. Wydawać by się mogło, że to zamknie sprawę. 

Sprzeciw współwłaściciela nie stanowi przeszkody w kontynuowaniu postępowania – tłumaczył wtedy Adam Popielewski, ówczesny architekt miejski. – Co najwyżej może oznaczać odwołanie.

Wygląda na to, że zgodnie z prawem, ale może niekoniecznie z savoir-vivre’em, można złożyć wniosek o wydanie warunków zabudowy na nieruchomość, której się nie posiada, i je otrzymać. 

Przez kilka następnych lat wydawałoby się, że nic się w tej sprawie nie działo. Biurokratyczna machina jednak pracowała. W końcu 2019 r. wydano decyzję o pozwoleniu na budowę dla Aldi sp. z o.o. z siedzibą w Chorzowie dotyczącej zmiany sposobu użytkowania dawnej ujeżdżalni koni na budynek usługowo-handlowy wraz z jego rozbudową oraz budową parkingu. 

Do 2015 r. sąsiedzi mówili o tym miejscu jako o dawnej hali fabrycznej. Faktycznie, po 1945 r. wykorzystywany był przez przedsiębiorstwo państwowe „Las”, pozostał jednak własnością prywatną. Historia ujeżdżalni sięga 1902 r., gdy działkę kupił Gustaw Goetz. Kupiec zlecił w 1910 r. budowę willi i maneża znanemu toruńskiemu budowniczemu Ewaldowi Hoffmannowi. Gdy biznes ruszył, można było tu nie tylko wytrenować wierzchowca, ale i go kupić, wypożyczyć lub oddać… w komis. Komis w tym kontekście oznaczał odżywienie i ujeżdżenie rumaka.

Interes pod ręką Goetza kręcił się krótko – wkrótce wprowadził się tu „Serum-Institut”, czyli fabryka drogeryjna Hoffmanna i Pfeiffera. Kosmetyczną tradycję kontynuował w dwudziestoleciu międzywojennym Teodor Rzymkowski, który specjalizował się w asortymencie farbiarskim. Budynki pozostały w rękach Rzymkowskich jeszcze w pierwszych latach po II wojnie światowej. Resztę historii już znamy. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *