„To tylko teatr prezydenta”. Radni zignorowali „żółtą kartkę klimatyczną” – jest wotum i absolutorium

Box2 Wiadomości
fot. AZ

Przypomnijmy, że po raz pierwszy w historii samorządu w dyskusji na temat prezentowanego corocznie raportu o stanie miasta mogli wziąć udział mieszkańcy. W Toruniu do dyskusji nad raportem można było zgłosić się przy wsparciu 50 osób. Okazuje się, że niektórzy występujący mieli o wiele wyższe „poparcie”.

Jako pierwsi głos w dyskusji nad raportem zajęli radni, którzy mieli nieograniczony czas przemawiania. Głos społeczny, dla przypomnienia, w Toruniu ma ograniczenie do 5 minut podczas takiej sesji i dodatkowe 3 minuty w dyskusji. Rozpoczął radny Bartosz Szymanski z Koalicji Obywatelskiej. Mówił przede wszystkim o długu miasta oraz kwestiach miejskiej zieleni, wspomniał także brak miejskiego programu in vitro.

-Ponad 5 tys. złotych per capita, wprawdzie daleko nam do Warszawy, ale dług to 80% dochodów gminy – mówił Szymanski. -85% to wydatki sztywne gminy. Nie mamy problemu z obsługą długu w tym momencie i część długu jest z 6 letnią karencją. Mamy jednak dobrą koniunkturę gospodarczą. Dobrze, jeśli zaciągamy je na inwestycje, gorzej, jeśli po to, by budować wielkie obiekty. Z działaniami na rzecz zieleni miejskiej jest już dużo gorzej. Przebudowa Szosy Chełmińskiej zakończyła się betonową pustynią. Drzewa to również majątek gminy, niedoceniany, oczywiście. Inwestujmy w zielone ściany i infrastrukturę. Zabrakło mi przeciwdziałania negatywnym trendom demograficznym. Brak wsparcia dla par borykających się z problemem niepłodności. Władza w samorządzie jest rozwiązywaniem publicznych problemów, a już po pół roku w Łodzi 40 par spodziewało się dziecka. Szkoda, że nie powstała Młodzieżowa Rada Miasta, nie udało się jej powołać w 2018 rok.

Kolejny wypowiedział się radny Piotr Lenkiewicz, tradycyjnie, już podnosząc temat kultury w mieście. Zadawał pytanie o ilość i jakość kultury w Toruniu oraz akcentował brak imprez masowych na lewobrzeżu.

Czy idziemy w ilość czy też w jakość? – pytał Lenkiewicz. – Trwa dyskusja odnośnie strategii rozwoju kultury. Jeden z paneli dotyczączy jakości. Na lewym brzegu, imprez o charakterze masowym jest bardzo mało, albo nie ma ich wcale. Niezbędna jest współpraca z ośrodkami akademickimi, żeby analizować te trendy. Nie mamy puli środków na takie badania.

Józef Wierniewski z Koalicji Obywatelskiej zwrócił uwagę na kwestię naboru do szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych. Maciej Krużewski zaś zwrócił się z apelem o zabezpieczenie praw osób niepełnosprawnych i starszych.

-Inwestycja stulecia, czyli rozbudowa szpitala na Bielanach – zagaił Krużewski. – Ma niebagatelny wpływ na życie mieszkańców i szpital miejski. Polityka komunikacyjna, czy transport samochodowy – to ważne. Więcej parkingów czy elektrycznych tramwajów i autobusów? Ważna jest równość szans niepełnosprawnych. Marzy mi się, że że w następnym raporcie znalazło się zdanie, że udało się zapewnić równe szanse dla wszystkich, również niepełnosprawnych. Mówimy o starzeniu się społeczeństwa. Będzie coraz więcej seniorów, coraz więcej chorób cywilizacyjnych. Trzeba się tym zająć.

W dyskusji nad raportem mieszkańcy brali udział, w kolejności zgłoszeń. Okazało się, że pierwsze zgłoszenie ze strony społecznej do wzięcia głosu w dyskusji wpłynęło od… Mariana Frąckiewicza byłego wieloletniego radnego i przewodniczącego rady. Chciało by się rzec long time no see… Marian Frąckiewicz zwrócił uwagę na opiekę nad dziećmi do lat trzech oraz kwestie seniorów i starzejącego się społeczeństwa.

-Rysuje mi się takie jedno pytanie, apel do radnych – mówił Marian Frąckiewicz. – Jak pozyskać pieniądze na realizację wind przydomowych? Tak, aby osoby starsze mogły bez problemu dostać się do mieszkań. Inwestycje kosztują nas tyle a tyle, ale może nadwyżki trzeba przekazać na te kwestie?

Ze strony społecznej głos zabrała również Krystyna Nowakowska, która omówiła działalność Rady Seniorów i jest aktywną członkinią… Czasu Gospodarzy. Głos zabrali również inni członkowie prezydenckiego zaplecza Jan Kwiatkowski, który wyraził się bardzo pozytywnie o działalności Michała Zaleskiego oraz dr Adam Jarosz. Z ramienia Prawa i Sprawiedliwości wystąpił dr Paweł Machalski, społeczny asystent posła Krzysztofa Czabańskiego. Wszyscy trzej wyrazili się niezwykle pochlebnie o działalności miasta, akcentując kwestie inwestycji. Jako ciekawostkę można wymienić wystąpienie Wojciecha Świderka również występującego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Z ramienia Koalicji Obywatelskiej nie wystąpił nikt.

-Infrastruktura partycypacji społecznej, konsultacje społeczne, społeczne organy doradcze, czy budżet obywatelski – wymieniał plusy partycypacji dr Adam Jarosz. – Pięta achillesowa to rady okręgu, nie ma środka żeby z niego szerzej skorzystać, a to jest bardzo cenny środek.

Doktor Paweł Machalski skupił się na technicznych aspektach raportu. Okazuje się, że przeanalizował podobne w miastach na prawach powiatu takich, jak Kielce, Radom, Gdynia i Częstochowa. Zwrócił uwagę, że toruński raport ma 44 strony, a wyżej wymienione miasta swoje przygotowały na około 200.

Na temat partycypacji społecznej mówiły również Beata Jaworska z fundacji Lex Lupus, niedawno kandydatka Kukiz 15′ oraz Angeliki Adamskiej z Forum Młodych PiS.

Wszystko wskazuje na to, że jedynymi występującymi bez politycznego poparcia ze strony koalicji w radzie byli społeczni opiekunowie drzew – Piotr Marach i Sylwester Jankowski. Co mówili?

-Potrzebujemy miasta znośnego do życia, a Toruń przestaje takim być i tego w raporcie nie ma – mówił Piotr Marach z grupy Społecznych Opiekunów Drzew. – Żyjemy w mieście pogrążonym w głębokim kryzysie jakości życia, którego jedynymi wentylami bezpieczeństwa są pozorowane konsultacje społeczne, na których mieszkańcy mogą wykrzyczeć swój sprzeciw, jeśli akurat się o nich dowiedzą. Indywidualny transport samochodowy nie może być podstawą funkcjonowania transportu w mieście, bo generuje zbyt wielkie koszty społeczne, budżetowe i środowiskowe. (…) Dlatego wnioskuję o nieudzielenie prezydentowi wotum zaufania, jako taką „żółtą klimatyczną kartę”, Przypominam, że raptem w przeciągu ostatniego półrocza prezydent dwukrotnie doprowadził do sytuacji, w której ludzie wyszli na ulicę protestować – chodzi o sprawę schroniska i wycinkę lip na Placu Rapackiego.

Mocniejszy przekaz przygotował Sylwester Jankowski.

Aleja Jana Pawła II to tylko wierzchołek góry lodowej – mówił Sylwester Jankowski. – Od wielu lat władze Torunia konsekwentnie likwidują zieleń, wyburzają całe kwartały historycznych dzielnic, degenerują walory funkcjonalno-przestrzenne osiedli po to aby realizować karkołomne, kredytowane inwestycje infrastrukturalne na bazie idei urbanistycznych sprzed 50 lat. Działania te postępują w sposób konsekwentny ale pełzający i mało spektakularny dlatego też władzom udało się uniknąć szerszej publicznej debaty na ten temat. Płytka argumentacja, uzasadniająca ten kierunek aktywności miasta wzrostem liczby samochodów, przykryła szereg konwencji urbanistycznych, Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ, zaleceń NIK, setek raportów, publikacji naukowych oraz wniosków całego dyskursu miejskiego współczesnej cywilizacji zachodniej. Dyskusje o tym dlaczego nie powinno się tworzyć nowych pasów asfaltu kosztem zieleni przetoczyły się przez Amerykę Północną i Europę Zachodnią w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. W Toruniu taka dyskusja zaczyna się dopiero dziś. Mamy 2019 rok, a władze naszego środkowoeuropejskiego miasta chcą (za grube pieniądze z pożyczek spłacanych przez nas wszystkich jeszcze przez dziesięciolecia) poszerzyć jezdnię pomiędzy dwiema głównymi, centralnymi dzielnicami z czterech pasów do sześciu, kosztem likwidacji kilkudziesięciu drzew. Nie zyskuje nikt – ani najliczniejsi w tym miejscu piesi, dla których droga przez przejście wydłuży się o połowę, ani kierowcy, którzy pokonawszy wąskie gardło mostu będą czekać dłużej aż piesi przejdą, ani pasażerowie smażący się na przystanku jak na patelni, ani wszyscy mieszkańcy Torunia ograbieni z cennej śródmiejskiej zieleni. Jesteśmy cały czas kilkadziesiąt lat do tyłu.Wzywamy lokalne władze do porzucenia swojej archaicznej wizji miasta jako wielkiej strefy tranzytowej, w której proces inwestycji infrastrukturalnych zdominowały aspekty techniczne, a nie kwestie realnie poprawiające jakość życia mieszkańców.

Obydwaj panowie poprosili radnych o nieudzielanie wotum zaufania Michałowi Zaleskiemu, jako „żółtej kartki klimatycznej”. Z kronikarskiego obowiązku warto wspomnieć, że jeden z nich kandydował z ramienia My Toruń w wyborach samorządowych, a drugi należy do Zielonych. Zgodnie z przewidywaniami radni zignorowali ich prośbę wyrażoną w imieniu mieszkańców sprzeciwiających się wycinkom Czym takie wotum by zaskutkowało? Przypomnijmy, że nieudzielenie wotum lub absolutorium po raz pierwszy niczym nie skutkuje. Dopiero powtórna taka sytuacja rozpoczyna sprawę referendum odwoławczego, a dopiero jego wynik przesądza o sprawie.

Natomiast w dyskusji szeroko do sprawy odniósł się prezydent Michał Zaleski, rysując wizję powrotu korków na moście Józefa Piłsudskiego.

Odpowiadamy na rzeczywiste potrzeby artykułowane, nie przez grupę, czy grupkę osób – mówił prezydent. -Ale rzeczywiste potrzeby artykułowane przez mieszkańców. I jeżeli torunianie, to niestety muszę przypomnieć – głosują, to decydują w ten sposób, że mają na koniec zeszłego roku 144 tysiące pojazdów, to chcą tymi pojazdami jeździć. I nie mamy prawa im powiedzieć „Kochani, zostawcie je w domu, nie będziemy wam budowali ulic, ani parkingów, bezpiecznych przejść dla pieszych i samodzielnych dróg dla rowerzystów”. Co miesiąc od stycznia do dzisiaj przybywa tysiąc kolejnych zarejestrowanych pojazdów. Tych samochodów nie kupuje urzędnik, te samochody kupują mieszkańcy. (…) Pan Piotr Marach mówił, że ma na parapecie brudno, bo jest tyle sadzy. Tak, po to, żeby tam nie było tyle ruchu, zaprojektowaliśmy i mam nadzieję, że niedługo przystąpimy do budowy trasy wschodniej.

Prezydent nawiązał również do planu przeniesienia drogi krajowej nr 91 na trasę wschodnią, która ma odciążyć ulicę Kościuszki. Mówił również o tym, że sam był zwolennikiem przejścia podziemnego na Placu Rapackiego, natomiast to mieszkańcy w konsultacjach byli temu przeciwni i wyrazili gotowość do przechodzenia przez jezdnię, nawet gdyby miało to być dalej i dłużej. Wyciągnął również z teczki i zacytował decyzję Wojewódzkiego Konserwatora Zabtków w Toruniu. Bardzo ciekawą, bo jak się okazuje w ramach Bit City II miasto planuje wyciąć jeszcze 18 sztuk (udało się nam ustalić szczegóły później) głogów, żywotników i wiązów przy ulicy Chopina. O tym do tej pory nie mówił nikt. Podkreślał, że miasto posiada decyzje kompetentnych organów do prowadzenia dalszych prac przy Bit City II, jak również fakt, że Jolanta Swinarska pełniąca obowiązki dyrektora wydziału środowiska i zieleni została prezesem Międzynarodowego Towarzystwa Uprawy i Ochrony Drzew, zatem ma odpowiednie kompetencje. Do kwestii podniesionych przez Piotra Maracha, a mianowicie tego, że to nie ten wydział nadzoruje rewitalizację terenów zieleni w mieście takich, jak Zielona brama, nie odniósł się.

Radni przegłosowali wotum zaufania dla prezydenta jednomyślnie. Równie jednomyślnie przyjęli sprawozdanie i udzielili absolutorium. Nieobecny był jedynie Jakub Hartwich.W przerwie prezydent zaprosił wszystkich obecnych na sali do MCSM na tradycyjny, uroczysty obiad. Część z obecnych na sali miała z tym zresztą problem. Gdy radni i urzędnicy wyjeżdżali spod urzędu przy Uniwersyteckiej doszło do kolizji trzech aut. Z powodu zablokowanej ulicy na Wałach Genrała Sikorskiego oraz Czerwonej Drodze formowały się korki.

-To tylko teatr prezydenta – rzucił jeden z obserwujących salę sesyjną gości, wychodząc.

Tagged

10 thoughts on “„To tylko teatr prezydenta”. Radni zignorowali „żółtą kartkę klimatyczną” – jest wotum i absolutorium

  1. Panie Prezydencie bo ludzie nie chcą chodzić po schodach. Trzeba było się zapytać czy samochody w tunel to by się 100% ludzi zgodziła.

  2. W Toruniu nikt z urzędu nie słucha mieszkańców, to są jakieś chore wizję miasta rodem ze średniowiecza, beton, bruk a zieleń? będą nasadzenia, tylko te drzewa spełnią swoje zadanie za 20lat nas już wtedy nie będzie

  3. To jest SKANDAL NAD SKANDALE!!!!
    Kogo my mieszkańcy wybralismy na radnych i prezydenta,skoro wszyscy przyklaskuja sobie i maja gdzies glosy obywateli.
    ZENADA.
    A argument,ze mieszkancy kupuja samochody i biedaczek musi zapewnic drogi jest smieszna.

  4. Ten postkomunistyczny wizjoner ugotuje nas w tym mieście…
    Broniewskiego – pustynia, Bema – pustynia, Polna – pustynia, Średnicówka – w większości też pustynia, Chełmińska – to samo (tak, wiem będzie tramwaj ale nie na całej długości!). Nie licząc takich „osiagnięć” jak Sobieskiego, Chrobrego, Przy Kaszowniku albo górka na Rapackiego gdzie z radością się wycina ale już niczego nie sadzi. Wszędzie asfalt, polbruk i te cholerne światła na których zawsze trzeba czekać w odorze spalin.
    Ugotuje nas ten facet. Ugotuje i udusi.

    1. Trochę mniej emocji, więcej rozsądku , drzewa oczywiście są ważne ,trzeba je tylko jak najszybciej posadzić . Za pięćdziesiąt lat będą równie piękne jak te obecnie. Przejście przez ulice bez oczekiwania na zielone światła -bezcenne i warto poświęcić kilka drzew by to osiągnąć.

  5. Do obrońców drzew – w dwudziestoleciu międzywojennym, w Toruniu, w wyniku samych tylko inwestycji drogowych, wycięto nie dziesiątki, setki, ale tysiące drzew.
    Co do Pl. Rapackiego – budowa platformy przesiadkowej, czy jak to tam nazywają, w obecnych warunkach jest nieuzasadniona, a przeprowadzenie linii tramwajowej przez Al. JP II do Pl. Artylerii tylko pogorszy przejazd dawną jedynką.
    Do społeczników i mediów – gdzie byliście podczas tzw. konsultacji społecznych, w Ameryce Północnej, Europie (oczywiście zachodniej), a może na konsultacjach w ONZ?

    1. „Do obrońców drzew – w dwudziestoleciu międzywojennym (…)” .
      A sto lat wcześniej ile? A 300 lat temu? Długo będziemy się tak cofać? Problem mamy tu i teraz, a katastrofą klimatyczną nie zajmował się tutaj niemal nikt jeszcze 10 lat temu, co dopiero mówić o międzywojniu. Dajcie sobie spokój z takimi przykładami. Tak samo bezsensowne jest to durne wołanie „Gdzie byliście, gdzie byliście??” – konsultacje w Toruniu są prowadzone tak, żeby ukryć cel i zniechęcić do udziału. Ci, którzy konsultowali wtedy, mówią, że o wycince drzew nie było wtedy mowy. Głupio teraz? Dodam, że konsultacje były 6 lat temu!!! Niektórzy ze społeczników jeszcze wtedy nimi nie byli, bo lawina problemów dopiero zaczynała się zbierać. Ale wiecie kto był w tym samym miejscu 6 lat temu? Nasz pan prezydent!

  6. Brałam udział w takim teatrzyku . Jaki sens mają spotkania z mieszkańcami skoro nikt się nie liczy z naszym
    głosem , naszymi potrzebami . A przecież nie potrzebujem aż tak wiele . Chcemy żyć w mieście przyjaznym
    mieszkańcom, czystym, o dobrym układzie komunikacyjnym jezdzić czystymi autobusami .tramwajami z klimaty
    zacją.

  7. jak teraz nasadzą drzew i stworzą zieleń to nie będą w stanie o nią zadbać to widać przy lubickiej i na skrawkach ziemi należących do UM na dużych osiedlach. Kłosy traw rosną na 1.5 m i gdyby nie interwencje do prasy to nic by się z tym nie działo. Bardzo dobrze zostały opisane konsultacje społeczne w tym artykule a raczej ich brak tylko informacja co pan „prezydent” będzie ludziom pod oknami robił. Na tym to nie polega szanowni urzędnicy.

  8. Uczestniczyłam w konsultacjach społecznych prowadzonych w parku na Waryńskiego. Mój głos, by nie ingerować drastycznie w ten piękny park niestety nie został dostrzeżony. W maju 2017, po zapoznaniu się z koncepcją, zgłaszałam problem w Wydziale Zieleni UM. Bez rezultatu.
    To nie rewitalizacja a DEWASTACJA parku. Zero umiaru!!! Zamiast pięknej zielonej polany – wieża widokowa, grill, drabinki, stół do ping ponga, itd.
    Byłam w wielu europejskich parkach, ale tak nieudanej, kiczowatej koncepcji jeszcze nie widziałam. Brak mi słów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *