Jak było, jak będzie? To główny temat pierwszych w 2022 roku “Rozmów nie tylko toruńskich”

Box2 Wiadomości
fot. Łukasz Piecyk

Początek nowego roku to dobry moment na to, by spojrzeć na chwilę wstecz i podsumować to, co działo się w ubiegłym roku, a także zastanowić się, jak będzie wyglądać najbliższe dwanaście miesięcy. Takiego przeglądu dokonali goście Radosława Rzeszotka w programie „Rozmowy nie tylko toruńskie”.

W dyskusji zrealizowanej 10 stycznia i transmitowanej na stronie facebookowej „Tylko Toruń” uczestniczyli: przewodniczący Rady Miasta Marcin Czyżniewski, radny Prawa i Sprawiedliwości Wojciech Klabun oraz reprezentanci strony społecznej: Łukasz Broniszewski i Piotr Marach.

Kontekstem do rozmyślań była sprawa budżetu miejskiego na rok 2022. Przewodniczący Czyżniewski, pytany o to, czy jest to budżet pandemiczny, czy oszczędnościowy, odpowiedział:

Na pewno będzie to budżet, który będziemy musieli zmieniać kilka razy w ciągu roku. Tak dzieje się każdego roku, ale tym razem sytuacja jest bardzo dynamiczna. Czekają nas podwyżki. Już w tej chwili za oświetlenie ulic musieliśmy zapłacić rachunek o 60 proc. większy. Inny będzie też transfer pieniędzy z budżetu państwa, będą to środki celowe. Czeka nas większy zakres prac przy remontach szkół, a co za tym idzie – więcej wydatków na materiały budowlane. Na inwestycje przeznaczyliśmy o 100 mln zł więcej niż w ubiegłym roku. Będzie to budżet trudny, ale nie będzie to budżet „zwijania się”.

Jednym z najważniejszych problemów, który symbolizuje przełom lat 2021 i 2022, jest podwyżka cen, w tym drożejąca energia.

Sprawa większych rachunków elektryzuje nie tylko mieszkańców Torunia czy regionu, ale jest to problem ogólnoświatowy – powiedział radny Klabun. – Szczęście w nieszczęściu jest takie, że w Polsce, choć te podwyżki są znaczne, to nie są aż tak duże jak w innych latach. Natomiast jeśli chodzi o budżet miasta, to wolałbym użyć tu słów „optymalny” i „zrównoważony”, skłania on mnie do umiarkowanego optymizmu. Wydatki bieżące są większe, ale nie zapominamy o inwestycjach, takich jak budowa szkoły przy ul. Strzałowej. Na budownictwo mieszkaniowe przeznaczamy kolejne miliony złotych, to sprawia, że Toruń jest liderem w zapewnianiu mieszkań komunalnych. Wykorzystujemy też środki zewnętrzne, choćby w ramach Polskiego Ładu, na remont Bulwaru Filadelfijskiego.

Zdaniem Łukasza Broniszewskiego jest to nadal budżet pandemiczny:

Dobrze, że funkcjonują szkoły, ale pamiętajmy o tym, że nawet w czasie pandemii, wtedy gdy młodzież uczy się hybrydowo albo zdalnie w swoich domach, to placówki oświatowe muszą być utrzymywane przez samorządy. W moim mniemaniu sporo oszczędności poczyniono w samym Urzędzie Miasta; pytanie, czy to są dobre oszczędności. Odbiłbym piłeczkę w kierunku panów radnych i zapytałbym, co sądzą o sytuacji, w której zatrudnienie w urzędzie się zmniejsza, a jego pracownicy mają więcej obowiązków i czy tani urząd jest efektywny.

Odpowiadając na kwestię wakatów w Urzędzie Miasta, Marcin Czyżniewski stwierdził, że w Toruniu udaje się utrzymać równowagę między niezbyt kosztowną administracją a taką obsadą urzędu, która zapewnia bezproblemową i sprawną obsługę mieszkańców.

Biuro Rady Miasta w Toruniu liczy cztery etaty, natomiast biuro Rady Miasta w Krakowie to 30 etatów, a odpowiada za to samo co u nas. Zarobki w urzędzie nie są rewelacyjne, ale nie przekraczamy granicy, poza którą można by było uznać, że jest nadmiar biurokracji.

Z kolei Piotr Marach uważa, że tegoroczny budżet jest bardzo ostrożny:

Przejrzałem go, jest to spory dokument, liczący ponad dwieście stron. Są w nim konieczne inwestycje, jak budowa dróg lokalnych, są też jednak takie pozycje jak na przykład promocja, gdzie z 453 tys. zł w 2021 r. mamy wzrost do 845 tys. zł w roku bieżącym. Niepokoi mnie to, że mamy galopującą inflację. Oby udało się zrealizować cały plan inwestycyjny, bo może być z tym problem przy rosnących kosztach. Prawie 2 mln zł poświęcono na przeciwdziałanie alkoholizmowi. Nie wiem, czy nasze społeczeństwo nie wylewa aż tak za kołnierz.

Odnosząc się do kwestii widma bankructwa miasta w związku ze zmianami podatkowymi, przed czym ostrzegał jeszcze w zeszłym roku prezydent miasta Michał Zaleski, radny Klabun powiedział:

Szacunki utraty dochodów są przesadzone. Chciałbym zwrócić uwagę na pewien zawór bezpieczeństwa, o którym mówi się na początku roku, ale potem się tego nie porusza przy absolutorium. Bardzo wysoko szacowany jest deficyt. W 2020 r. było to 106 mln zł, a ostatecznie rok zamknęliśmy z 4 mln zł deficytu. Również w 2021 r. szacowano pokaźny deficyt, a okazać się może, że zamkniemy budżetowo ten rok na plusie, bez deficytu.

Łukasz Broniszewski w tej kwestii jest pesymistą:

Zmiany cen gazu czy prądu wpłyną na inwestycje w mieście. Pamiętajmy również o tym, że rosną ceny paliw. Jest to niepokojące. Być może ten budżet jest planowany zdroworozsądkowo, jednak wiele zależy od tego, ile środków celowych będzie spożytkowanych. Mamy pewne koszty inwestycyjne, drożeją materiały budowlane. Myślę, że realnie możemy się obudzić z deficytem, który nie jest planowany.

Natomiast zdaniem Piotra Maracha sytuacja nie jest na tyle dramatyczna, aby mówić o bankructwie miasta:

Prezydent Zaleski zawsze narzeka, a potem jest zupełnie inaczej. Z jednej strony nie wiemy w całości, jak bardzo zadłużone jest miasto. Prezydent nie ujawnia, czy są jakieś grunty obciążone hipoteką. Nie wiadomo też, czy udzielono komuś pożyczek czy poręczeń. Z drugiej strony sytuacja nie jest aż tak zła, w tej kwestii jestem spokojny.

„Rozmowy nie tylko toruńskie” odbywają się na żywo w poniedziałki o godz. 20.00 na stronie facebookowej „Tylko Toruń”, tam też można obejrzeć poprzednie wydania programu.

Tagged

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.