Nowy szef SLD: „Jesteśmy jedyną konstruktywną opozycją w Toruniu”

Box2 Polecamy Wiadomości Wywiady
- W 2023 r. bezwzględnie wystawimy swojego kandydata na prezydenta Torunia - zapowiada Krzysztof Podgórski, fot. Łukasz Piecyk

– Przede wszystkim chciałbym skonsolidować środowiska postępowo-lewicowe, które do tej pory nie mogły się w Toruniu porozumieć i działać ponad podziałami – mówi Krzysztof Podgórski, nowy szef SLD w Toruniu w rozmowie z Wojciechem Giedrysem.

W 2006 r. Lewica i Demokraci miała w Toruniu czterech radnych, w 2010 r. SLD wprowadziło troje rajców, w 2014 r. jednego, a od ostatniej jesieni nie ma reprezentanta w toruńskiej radzie miasta. Dlaczego systematycznie spada wam poparcie?

REKLAMA

Poprzednim władzom SLD w mieście zabrakło stanowczości i odwagi w realizacji lewicowego programu, który nasza formacja miała. Ich koncyliacyjna pasywność, brak lewicowej wyrazistości i wrażliwości na socjalne problemy torunian się zemściły.

Ale poprzednie władze toruńskiego SLD podejmowały przecież różnorakie inicjatywy: wyszli z pomysłem karty seniora czy bezpłatnych przejazdów dla dzieci i młodzieży. Lewica nie dawała o sobie zapomnieć, mimo iż od 2014 r. miała jednego radnego.

Pozwalała sobie jednak te inicjatywy odbierać, poprzez udział w różnych działaniach pod hasłem „no logo”, czy oddając inicjatywę innym. Mało kto w Toruniu wie, że za kartą seniora i bezpłatnymi przejazdami dla dzieci i młodzieży, stał SLD. To ewidentne błędy.

Jakie błędy popełnił SLD w trzech ostatnich kadencjach samorządu w Toruniu?

Niewątpliwie pomyłką były bardzo daleko idące programowe kompromisy, współudział w koalicji rządzącej miastem, podczas gdy SLD nie miał na to, co się działo w mieście żadnego wpływu. Błędem był brak wystawiania kandydata na prezydenta, mimo takiej woli struktur partyjnych, wąskie kierownictwo SLD podejmowało decyzję, żeby go nie wystawiać i popierać Michała Zaleskiego.

SLD nie czerpał żadnych korzyści politycznych, będą w koalicji rządzącej Toruniem?

Nie miało siły przebicia. Prezydent miał i ma do SLD stosunek lekceważący. A projekty autorstwa SLD nie przedostawały się do opinii publicznej, jak choćby pilotażowy program: opieka pielęgniarka w każdej szkole. To jeden z nielicznych postulatów programowych SLD, które prezydent zgodził się wdrożyć. Ale kto o tym wie?

Jaki jest dzisiaj toruński SLD? Jak wyglądają struktury tej partii?

Do toruńskiego SLD należą dojrzali ludzie. Nie wyróżniamy pod względem wieku w zestawieniu z KOD czy PiS. Młodzi ludzie raczej się nie zajmują aktywnością partyjną.

Czyli w toruńskim SLD nie ma 20- lub 30-latków?

Aktualnie przewodniczącymi w zarządzie i w kołach SLD są ludzie w przedziale 35-45 lat. Poza jednym wyjątkiem – wiceprzewodniczącym SLD jest Marian Frąckiewicz. Większość działaczy ma ok. 55-60 lat.

Jak SLD chce przekonać do siebie młodszych wyborców?

Młodość to nie zaleta, a dojrzałość to nie wada. Problemem SLD nie jest problem kategorii wiekowej wyborców. Problemem jest to, że pozwolił sobie odebrać szeroko rozumiany lewicowy elektorat. Mieczysław Rakowski mówił, że PiS ukradł SLD socjalizm. PiS się skompromitował. Koncepcja socjaldemokratyczna to nie wsparcie poprzez rozdawnictwo, ale poprzez przemyślane programy socjalne, a tego PiS nie robi. Socjaldemokracja to również przestrzeganie prawa i reguł demokratycznych, a barbarzyńcy z PiS pokazali swoje oblicze. Podział polityczny w państwie o gospodarce rynkowej jest czytelny. Lewica po stronie pracownika i konsumenta, liberałowie po stronie kapitału i przedsiębiorców, prawica – siła konserwatywna społecznie i obyczajowo , w Polsce w silnym sojuszu „tronu i ołtarza”. Elektorat socjalny PiS opuści i wróci do SLD. A młodzi? Jak mawiał Piłsudski „Kto za młodu nie był socjalista ten na starość będzie …”

On może odpłynąć nie do SLD, ale do Wiosny Roberta Biedronia.

My w odróżnieniu od Wiosny nie jesteśmy partią przedsiębiorców i likwidatorów polskiego górnictwa. Mamy tam Monikę Gotlibowską z Torunia, która zadeklarowała, że będzie się zajmować kwestią niedostrzeganych przedsiębiorców i na tym ma polegać równość. Ich interesami już zajmuje się przecież PO, Nowoczesna czy partia Wolność. Jest jednak sfera budżetowa, nauczyciele i pracownicy oświaty, pracownicy administracji rządowej i samorządowej, pracownicy najemni, robotnicy, na umowach śmieciowych, prekariat, dla których tylko SLD ma swoją ofertę. Nikt inny w swoich programach ich nie zauważa.

Co pana partia zamierza zrobić, żeby znów ludzie głosowali na SLD w mieście, regionie, kraju czy do Parlamentu Europejskiego?

Elektorat SLD to są szeroko rozumiani pracobiorcy. Będziemy reprezentować ich postulaty. Wesprzemy Związek Nauczycielstwa Polskiego przy okazji strajków nauczycieli oraz środowiska akademickie, które nie godzą się na traktowanie uczelni jak fabryk lub firm. PiS „morduje” polską humanistykę i my się z tym małomiasteczkowo neoliberalnym pomysłem na funkcjonowanie uniwersytetów, świątyni nauki, nie godzimy. Program adresujemy do pracobiorców, prekariatu i ludzi na umowach śmieciowych. To elektorat lewicowy. Mamy szeroką ofertę programową dla stale rosnącej liczby seniorów. I to tak w warstwie działań ich aktywizacji na gruncie nauki, kultury i rozrywki, jak i stworzenia warunków godnego odchodzenia. Seniorzy dla lewicy to nie obciążenie, ale liczna grupa społeczna mająca po latach ciężkiej pracy i wyrzeczeń po 1989, prawo do owoców rozwijającego się miasta, Toruń, który przez dziesięciolecia współtworzyli, musi im spłacić pokoleniowy dług, a rodziny pośród których gasną konkretnie wesprzeć.

Jaki jest zatem obecnie punkt widzenia SLD?

Chcemy przywrócić normalność w polityce i prowadzić ją tak jak politycy SLD ją prowadzili w okresie rządów Włodzimierza Cimoszewicza, Marka Belki i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. To są wzory, od których nie odstąpimy. To jest kultura polityczna, którą należy podtrzymywać i chronić. Polityki nie można sprowadzać do teatru. Nawet jeśli to „teatr jednego aktora” jak w przypadku Wiosny.

Patrząc na to, co dzieje się obecnie w polityce, takie podejście jest mocno idealistyczne.

Polacy są zmęczeni chamstwem i agresją w życiu publicznym. Polityka to sztuka kompromisu, kultury, dialogu, a nie wojny czy infantylnych populistycznych obietnic. Co chwilę w polityce mamy partie sezonowe, z zarysem programu, jak: Ruch Palikota, Nowoczesna, Kukiz’15 czy Wiosna.

Stan posiadania SLD w regionie i Toruniu jest praktycznie żaden: jeden europoseł, jeden radny sejmiku województwa, ani jednego posła czy radnego w Toruniu. Jak zatem można nazwać SLD? Partią nie sezonową, ale stale dołującą?

Partią na zakręcie historii.

Polityka jest sztuką osiągania celów. Ale żeby je osiągnąć, trzeba mieć władzę lub choćby swoich reprezentantów w różnych gremiach.

Niezbędna była zmiana pokoleniowa w SLD. Dzisiejsze kierownictwo Sojuszu jest znacznie bardziej krytyczne wobec polityki aktualnego prezydenta. Widzimy Toruń zarządzany w sposób socjaldemokratyczny, jako miasto przyjazne mieszkańcom np. na wzór Wiednia. Z dużym interwencjonizmem miasta w zakresie jakości życia, w tym seniorów i możliwości startu młodych mieszkańców. To absurd, że mieszkańcy Torunia, bogatego miasta, osiedlają się w gminach ościennych i mają tam lepszą jakość życia. Toruń stać, aby finansowo wesprzeć mieszkańców poprzez budownictwo komunalne, programy dedykowane wsparciu dla młodych małżeństw, a więc: sieć przedszkoli, bezpłatne żłobki, bezpłatna opieka stomatologiczna w szkołach, obecność pielęgniarek w szkołach i badań przesiewowych, szybka diagnostyka, szczepienia na rotawirusy. W miastach rządzonych przez SLD jak Częstochowa lub współrządzonych jak Łódź, takie programy są. Chodzi o to, żeby mieszkańcom Torunia opłacało się zostać i żyć w Toruniu tak jak mieszkańcom lewicowej Częstochowy.

A co z pracą dla młodych?

Nasi starsi koledzy z SLD przyjęli narrację toruńskich elit, że Toruń powinien być wyłącznie miastem akademickim i turystycznym. Skrajnie się temu sprzeciwiamy. Jedną z osi funkcjonowania miasta powinien być przemysł, który należy Toruniowi przywrócić. To przełoży się nie tylko na pracę dla ludzi, ale przede wszystkim da źródła dochodu miasta, które można przeznaczyć na cele socjalne i wsparcie jakości życia mieszkańców. Prezydent Torunia chwali się, że mamy najniżej opłacaną administrację w mieście. Wynagrodzenia w administracji miejskiej są punktem odniesienia do wynagrodzeń w sektorze prywatnym. Tymczasem dzieje się to w mieście, które jest zamożne, które stać na dobrze opłacanych kompetentnych i profesjonalnych urzędników.

Jakim miastem jest Toruń po kilkunastu latach rządów Michała Zaleskiego?

To miasto autorsko rządzone przez Michała Zaleskiego przy poparciu PiS i PO, które pozornie prowadzą śmiertelny bój, a są w koalicji z prezydentem. Mamy jednogłośnie przyjęty budżet miasta, czyli nie ma opozycji w mieście. Elity obu partii oszukały społeczeństwo, odgrywając swoją rolę, że są w jakimś sporze politycznym, podczas gdy zawarły de facto koalicję i współrządzą Toruniem.

Czyli SLD będzie pełnić teraz rolę opozycji w Toruniu?

SLD jest dzisiaj jedyną konstruktywną opozycją w stosunku do prezydenta.

To nowy nurt w toruńskim SLD.

Prezydent również się zmienił . Zamiast środowiska „Ordynackiej”, woli „Radio Maryja”.

A na tym traci Toruń?

Traci. Miasto się wyludnia, bo prezydent jest niewolnikiem wielkich inwestycji. Przestał istnieć w większości toruński przemysł, który dla Zaleskiego – odczuwam – nie jest potrzebny. Mnóstwo pieniędzy władze Torunia pompują w Starówkę czy na JAR. Miasto się rozwija bardzo nierównomiernie. Choć na Skarpie i Rubinkowie mieszka blisko połowa torunian, to nie trafia tam tyle pieniędzy z budżetu.

Co zatem planuje teraz toruński SLD jako opozycja wobec władz Torunia?

Przede wszystkim chciałbym skonsolidować środowiska postępowo-lewicowe, które do tej pory nie mogły się w Toruniu porozumieć i działać ponad podziałami. Chciałbym współpracować np. z Sylwią Kowalską, byłą radną Czasu Mieszkańców, osobą o dużej wrażliwości społecznej, ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego. Klęska formacji lewicowych i ruchów miejskich w ostatnich wyborach samorządowych, pokazały, że musimy działać wspólnie, jeśli chcemy mieć swoją reprezentację w radzie miasta. Będę inicjował organizację Kongresu Środowisk Lewicowych i Progresywnych Torunia jako platformy porozumienia, koordynacji i wzajemnego wsparcia inicjatyw, tego niemałego w Toruniu lewicowego środowiska, które nie ma reprezentacji w radzie miasta.

Czy SLD w kolejnych wyborach wystawi kandydata na prezydenta Torunia?

To, że SLD po raz ostatni wystawiło kandydata na prezydenta w 2002 r., było jednym z największych błędów. W 2023 r. bezwzględnie wystawimy swojego kandydata.

Tagged
Wojciech Giedrys
Dziennikarz, redaktor wydań "Tylko Toruń" i działów on-line serwisów tylkotorun.pl i pozatorun.pl. Od 1999 r. w Toruniu.
http://fb.me/wojciech.giedrys

5 thoughts on “Nowy szef SLD: „Jesteśmy jedyną konstruktywną opozycją w Toruniu”

  1. Jestem mile zaskoczony wystąpieniem „nowego” PRZEWODNICZĄCEGO SLD w Toruniu. Bardzo ciekawy i bogaty program zaprezentował pan Krzysztof. Toruń ma bogatą i ciekawą historię i zasługuje na to, aby NIE BYŁ tylko wyśmiewany przy różnych okazjach i kojarzony z panem Tadeuszem R. Należy jak najszybciej przystąpić do rugowania i wyeliminowania nawarstwione mankamenty z naszego miasta.

  2. Jestem mile zaskoczony wystąpieniem „nowego” PRZEWODNICZĄCEGO SLD w Toruniu. Bardzo ciekawy i bogaty program zaprezentował pan Krzysztof. Toruń ma bogatą i ciekawą historię i zasługuje na to, aby NIE BYŁ tylko wyśmiewany przy różnych okazjach i kojarzony z panem Tadeuszem R. Należy jak najszybciej przystąpić do rugowania i wyeliminowania nawarstwione mankamenty z naszego miasta.

  3. Ja z innej beczki . Co się stało , że przestał Pan być w gronie moich znajomych . Bardzo lubiłem czytać Pana komentarze w dziedzinie militariów . Duża wiedza z Pańskiej strony . Pozdrawiam serdecznie . Jestem zwolennikiem SLD bezwarunkowo .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *