Szaleju się najedli! [FELIETON]

Opinie
Paweł Gulewski, Radny Miasta Torunia

Mój śp. Dziadzio z Podlasia zawsze, jak mi odbijało i zaczynałem broić, twierdził, że „najadłem się szaleju”. Koronawirus szaleje – temu zaprzeczyć się nie da. Większość krajów skupiona na walce z nim wycisza polityczne spory. Do znudzenia sterylne politycznie w tym zakresie są Niemcy, które znowu są nocnym koszmarem dla polityków PiS – pokazują całemu światu, jak silne państwo mądrze i bez paniki dba o swoich obywateli.

U nas niestety szaleju najedli się prezes i partia rządząca, którzy ślinią się na myśl o wygranej w I turze wyborów prezydenckich 10 maja i zakasowaniu konkurencji. Szał i opętanie na tyle duże, że z pakietu ustaw antykryzysowych stworzyli polityczną i prawną farsę. Teraz brną w zafundowanie nam wszystkim możliwości głosowania korespondencyjnego. Co w 2017 r. dla nich było nie do przyjęcia i tego typu głosowanie oceniali jako wypaczające wynik wyborów – dziś jest już bardzo OK! Wrzutkami o zmianach w kodeksie wyborczym oznajmili wszem i wobec, że spośród tego, co może nas spotkać, koronawirus to „mały pikuś” w porównaniu z ich szaleństwem.

REKLAMA

Pandemia to czas próby charakterów i sprawdzian dojrzałości dla politycznej elity. Kryzys pokazuje, czy mamy profesjonalistów – propaństwowców u władzy, czy niedojrzałą wierchuszkę, która traktuje państwo i jego instytucje instrumentalnie – tylko do realizacji swoich partyjnych celów. Na razie idzie to niestety w tym drugim kierunku. Podobnie zresztą jak na Węgrzech.

Już zaczęły się zwolnienia pracowników. Na koniec kwietnia bezrobocie może już dobić do 10 proc. Za chwilę nasza gospodarka ostro zahamuje, a dziesiątki tysięcy firm ogłoszą upadłość. Jaką mamy gwarancję, że ci sami napędzani szałem ludzie sprostają wyzwaniu odgruzowania ekonomii po epidemii koronawirusa? Ja tej gwarancji Państwu nie daję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *